Michał Kozal urodził się 25 września 1893 roku w Nowym Folwarku koło Krotoszyna. Był synem Marianny i Jana, ludzi prostych, ale o głębokiej wierze. Od najmłodszych lat odznaczał się pobożnością – już w szkole organizował modlitwy, a w domu prowadził rodzinne nabożeństwa. Po maturze wstąpił do seminarium duchownego w Poznaniu. Jego przełożeni i rówieśnicy podkreślali jego skromność, pracowitość i wrażliwość na potrzeby innych.
Święcenia kapłańskie przyjął w 1918 roku. Pracował w wielu parafiach, był prefektem i rektorem seminarium duchownego w Gnieźnie. Zapamiętano go jako gorliwego spowiednika i kierownika duchowego, który mawiał: „Abyś źle nie umarł, żyj dobrze: jak żołnierz na warcie, bądź gotów”.
W marcu 1939 roku został mianowany biskupem pomocniczym diecezji włocławskiej. Na swojej stolicy zasiadał zaledwie 93 dni – wybuch wojny zmienił wszystko. Kozal nie opuścił wiernych. Chodził po szpitalach, pocieszał rannych, mobilizował księży i świeckich do wytrwałości. Wielu wspomina, jak z narażeniem życia niósł sakramenty chorym i konającym.
Seminarzystom powtarzał: „Kapłaństwo Chrystusowe to powołanie do ofiary, nawet tej największej”. Jego postawa była dla wielu światłem w ciemności okupacji.
W listopadzie 1939 roku Gestapo aresztowało biskupa Kozala wraz z grupą duchowieństwa. Po kilku miesiącach więzienia trafił do Dachau – obozu, który stał się Golgotą polskich kapłanów. Tam, mimo głodu, choroby i przemocy, pozostawał opiekunem duchowym dla współwięźniów. Modlił się z nimi, pocieszał, dzielił się ostatnim kawałkiem chleba.
Współwięźniowie wspominają, że często powtarzał: „Przyszłość jest w ręku Boga, nawet w cierpieniu nie jesteśmy opuszczeni”. Zmarł śmiercią męczeńską 26 stycznia 1943 roku – zamordowany zastrzykiem fenolu, wycieńczony głodem i chorobą.
Wspomnienie bł. Michała Kozala przypada 14 czerwca – to dzień, w którym wierni rozważają jego męstwo i oddanie Bogu. W diecezji bydgoskiej jest głównym patronem, a w całej Polsce powstają parafie i szkoły jego imienia.
Kozal stał się symbolem nadziei, zwłaszcza dla tych, którzy przeżywają trudności. „Był przekonany – wspominał jeden z więźniów – że w kapłaństwo Chrystusowe wpisana jest ofiara.” Dla Kościoła w Polsce, który w czasie wojny stracił tysiące duchownych, jest wzorem wierności i siły.
Do swoich wychowanków mawiał: „Pamiętacie nasze piątkowe drogi krzyżowe. Tam wam przewodziłem w sutannie, dziś przewodzę wam w pasiaku, ale Chrystus idzie z nami”. Nawet w Dachau nie tracił poczucia humoru. Zapytany, skąd bierze siłę do uśmiechu, odpowiedział: „Radość kapłana to tarcza przeciw rozpaczy”.
W czasach niepewności Kozal przypomina, że „abyś dobrze umarł, musisz dobrze żyć”. Jego świadectwo jest wezwaniem do odwagi, wiary i miłości. 14 czerwca, gdy w kościołach płoną świece, pamięć o biskupie Kozalu jest zaproszeniem do wiary, że po każdej nocy przychodzi świt.
Wspierane przez iCagenda