1386–1456 Patron kapelanów wojskowych, sędziów, prawników i prawników Kanonizowany przez papieża Aleksandra VIII 16 października 1690 r.
Ci, którzy są wezwani do stołu Pańskiego, powinni jaśnieć blaskiem dobrego przykładu życia godnego chwały i nienaganności. Muszą całkowicie usunąć ze swojego życia brud i nieczystość występków. Ich prawe życie musi uczynić ich solą ziemi dla nich samych i dla reszty ludzkości. Jasność ich mądrości musi upodobnić ich do światła świata, które niesie światło innym. Muszą uczyć się od swego wybitnego nauczyciela, Jezusa Chrystusa, tego, co oznajmił nie tylko swoim apostołom i uczniom, ale także wszystkim kapłanom i duchownym, którzy mieli ich następować, gdy mówił: „Wy jesteście solą ziemi… Wy są światłością świata”. […]Dzięki blaskowi swojej świętości muszą nieść światło i pogodę ducha każdemu, kto na nich spojrzy. Zostali tu umieszczeni, aby opiekować się innymi. Ich własne życie powinno być przykładem dla innych, pokazującym, jak powinni żyć w domu Pana. ~Z traktatu „Zwierciadło duchowieństwa” św. Jana Kapistrana
Jan urodził się w Capistrano, w Królestwie Neapolu, we współczesnych Włoszech. Pochodził z zamożnej i wpływowej rodziny. Kiedy był młody, zmarł jego ojciec, a matka Jana uczyła go w domu. Kiedy był starszy, wysłała go do Perugii, gdzie studiował prawo cywilne i kanoniczne pod kierunkiem wybitnego prawnika. Jan wyróżniał się w nauce i w 1412 roku, gdy Jan miał około dwudziestu sześciu lat, król Władysław z Neapolu mianował Jana gubernatorem Perugii. Bogaty szlachcic dał mu także swoją córkę za mąż, a także duży posag, czyniąc Jana dość zamożnym.
W tamtym czasie na terenach współczesnych Włoch toczyły się ciągłe konflikty między potężnymi rodzinami szlacheckimi oraz wojny między miastami i mniejszymi królestwami. Jako gubernator John próbował wykorzenić korupcję, ale spotkał się z silnym sprzeciwem. Około 1416 roku potężny ród Malatestów, przy wsparciu innych mieszkańców Perugii, odrzucił władzę króla Władysława nad Perugią. Kiedy Jan próbował zawrzeć pokój, rodzina Malatesta uwięziła go.
Choć uwięzienie wydaje się niepożądane, okazało się najlepszą rzeczą, jaka mogła spotkać Johna. Surowe uwięzienie oznaczało, że często był przykuty łańcuchami i bardzo słabo karmiony. Początkowo spodziewał się, że król Władysław przyjdzie mu na ratunek, ale zamiast tego został porzucony. To cierpienie doprowadziło go do poważniejszego myślenia o własnej duszy i przyszłości, dochodząc do wniosku, że materialne rzeczy tego świata i ulotna doczesna moc nie mogą się równać z duchowymi bogactwami, do osiągnięcia których wszyscy jesteśmy powołani. Tradycja głosi, że podczas pobytu w więzieniu Jan miał sen lub wizję św. Franciszka z Asyżu, który polecił mu wstąpić do zakonu franciszkańskiego.
Niektóre źródła historyczne podają, że jego młoda żona zmarła, gdy przebywał w więzieniu; inne relacje podają, że ponieważ małżeństwo nigdy nie zostało skonsumowane, zostało ono wydane. Tak czy inaczej, Jan zdecydował się sprzedać cały swój majątek, aby zapłacić okup za uwolnienie i wstąpić do franciszkanów, co uczynił 4 października 1416 roku, w święto św. Franciszka.
Przełożony franciszkański był ostrożny w dopuszczeniu Jana do nich, biorąc pod uwagę jego światowe pochodzenie, więc poważnie przetestował powołanie Jana. Jedna z historii głosi, że przełożony kazał mu jechać przez miasto na osiołku, siedząc tyłem i słabo ubrany, z czapką na głowie, na której wielkimi literami wyszczególniano jego liczne grzechy. Jan z radością przyjął to upokorzenie, udowadniając swoją determinację i duchowe zaangażowanie.
Jan, przywdziawszy habit franciszkański, prowadził życie nieustannej modlitwy i pokuty. Nigdy nie jadł mięsa, jadł tylko skąpy posiłek raz dziennie, spał na ziemi tylko kilka godzin każdej nocy i umartwiał swoje ciało w inny tradycyjny sposób. Życie modlitewne brata Jana rozkwitło. Rozważał Pismo Święte, spędzał długie godziny przed Najświętszym Sakramentem czy krzyżem i wierzył, że opatrznościowo nadano mu imię „Jan”, ponieważ jego najgłębszym pragnieniem było zostać umiłowanym uczniem Pana.
Święci często znają świętych. Tak było w przypadku brata Jana. Jego bliskim towarzyszem w zakonie był przyszły św. Jakub z Marchii. Jednym z jego nauczycieli i mentorów w zakonie był przyszły św. Bernardyn ze Sieny, który później pomagał św. Kolecie w reformie Klarysek. Po studiach teologicznych pod kierunkiem ojca Bernardyna i towarzyszeniu mu w wielu misjach głoszenia, brat Jan przyjął święcenia kapłańskie w 1425 roku, w wieku trzydziestu dziewięciu lat, i spędził następne trzydzieści jeden lat podróżując od miasta do miasta w północnych Włoszech i w całej północnej części Włoch. Europa. Podobnie jak jego mentor, stał się wyjątkowo gorliwy w nawracaniu dusz. Narzekał na niemoralność, nawracał całe miasta, uzdrawiał chorych, dokonywał cudów i głosił setkom tysięcy. Któregoś razu przyciągnął 126 000 uważnych słuchaczy. Przyciągał tak wielkie tłumy, że musiał głosić na placu publicznym, ponieważ kościół nigdy nie był wystarczająco duży. Kiedy przybywał do miasta na misję, normalna działalność zatrzymywała się, a okoliczne wioski często podróżowały na misję, co mogło trwać tygodniami.
Ojcowie Bernardyni i Jan szerzą nabożeństwo do Najświętszego Imienia Jezus. Zachęcali ludzi do czczenia imienia Jezusa, umieszczając na drzwiach swoich pierwszych trzech greckich liter Jego imienia: IHS. To nowe nabożeństwo doprowadziło niektórych członków Kościoła do oskarżenia ich o herezję i nakazano im udać się do Rzymu, aby się bronili. Zostali uniewinnieni.
Obaj przyszli święci byli także głęboko zaangażowani w reformę zakonu franciszkańskiego, który nieustannie potrzebował reform ze względu na wzniosłe ideały, na których został zbudowany. W tym czasie Konwentualizm był w konflikcie z Obserwantami. Konwentualni kładli nacisk na życie wspólnotowe i odmawianie Oficjum, podczas gdy obserwanci dodali potrzebę ścisłego ubóstwa. Choć powodowało to ciągłe napięcia w zakonie, reformatorzy nie ustawali w swojej pracy i poczynili wielkie postępy.
Ojciec Jan zyskał tak duży szacunek przywódców Kościoła, w tym papieży, że często był wzywany do pełnienia funkcji legata papieskiego w celu rozstrzygania sporów, był wysyłany z licznymi ważnymi misjami dyplomatycznymi i eliminował herezję wszędzie tam, gdzie się pojawiała.
W 1453 roku, kiedy ojciec Jan miał sześćdziesiąt siedem lat, bizantyjska stolica Konstantynopol wpadła w ręce Imperium Osmańskiego, zagrażając całej chrześcijańskiej Europie. W odpowiedzi papież Kaliksta III wezwał księdza Jana, aby głosił ludowi kazanie w celu wsparcia krucjaty w obronie Europy. Do 1456 roku aż 50 000 ludzi przyłączyło się do krucjaty, dzięki czemu ojciec Jan zyskał czuły tytuł „Kapłana-Żołnierza”. Osobiście dowodził wojskami i powstrzymał Turków przed natarciem na Belgrad, współczesną Serbię. Choć bitwa zakończyła się sukcesem, warunki życia były okropne, a przez obóz przeszła zaraza. Po bitwie ojciec Jan zachorował i kilka miesięcy później zmarł.
Święty Jan Kapistrano był człowiekiem, który początkowo wydawał się mieć wszystko, co ten świat miał do zaoferowania. Bóg ocalił go od świata poprzez cierpienia, jakie znosił w czasie uwięzienia. Gdy otworzyły mu się oczy, radykalnie poświęcił się Chrystusowi i zbawieniu dusz.
Kiedy oddajemy cześć temu świętemu kaznodziei i reformatorowi, zastanów się, w jaki sposób Bóg może wykorzystać twoje zmagania, aby pogłębić twoją wiarę. Próby mogą sprowadzić nas na ścieżkę rozpaczy lub pchnąć na wyżyny świętości. Pozwólcie, aby św. Jan natchnął was, abyście i wy stali się prawdziwie umiłowanymi uczniami naszego Pana.
Święty Janie Kapistrano, Twój gust światowej władzy i bogactwa był niezadowalający, co skłoniło Cię do poszukiwania więcej. Cierpienie uwięzienia pomogło ci otworzyć oczy na Boga, a ty zwróciłeś się do Niego i nigdy już nie wróciłeś. Proszę, módlcie się za mnie, abym w swoim życiu doszła do tego samego głębokiego przekonania, że liczy się tylko Bóg. Obym całkowicie Mu się oddał, służąc wyłącznie Jego woli. Święty Janie Kapistrano, módl się za mną. Jezu ufam Tobie.


