1581–1660 Patron stowarzyszeń charytatywnych i pracowników, koni, szpitali i pracowników szpitali, trędowatych, zagubionych przedmiotów, więźniów, pomocy duchowej i wolontariuszy Kanonizowany przez papieża Klemensa XII 16 czerwca 1737 r.
Bracia, starajmy się wyobrazić sobie wielki, bardzo wielki szacunek dla majestatu i świętości Boga. Gdyby oczy naszego umysłu były na tyle potężne, aby choć w najmniejszym stopniu przeniknąć ogrom Jego suwerennej doskonałości, Jezu! jakimi wzniosłymi uczuciami bylibyśmy przepełnieni! Moglibyśmy z łatwością powiedzieć, podobnie jak św. Paweł, że ani oczy nigdy nie widziały, ani uszy nigdy nie słyszały, ani umysł nie mógł sobie wyobrazić niczego porównywalnego. Bóg jest otchłanią doskonałości, bytem wiecznym, bardzo świętym, bardzo czystym, bardzo doskonałym i nieskończenie chwalebnym, dobrem nieskończonym, które obejmuje wszystkie dobra i jest w sobie niepojęty. Ta wiedza, którą posiadamy, że Bóg jest nieskończenie wywyższony ponad wszelką wiedzę i wszelki stworzony rozum, powinna nam wystarczyć, abyśmy Go cenili w nieskończoność i unicestwili się w Jego obecności, i sprawić, że będziemy mówić o Jego Najwyższej Mości z wielkim uczuciem czci i uległości; i proporcjonalnie do tego, jak Go cenimy, będziemy Go również kochać, a miłość ta wzbudzi w nas nienasycone pragnienie uznania Jego dobrodziejstw i pozyskania dla Niego prawdziwych czcicieli. ~Św. Wincenty a Paulo, Konferencja do braci
Wincenty a Paulo był trzecim z sześciorga dzieci urodzonych przez chłopów we wsi Pouy w Królestwie Francji, około 160 km na północ od granicy z Królestwem Hiszpanii. Jako dziecko pracował na polach i doglądał bydła, ale wykazał się także dużą inteligencją. Chociaż jako dziecko był dość pobożny, wstydził się swojej biedy i pragnął awansu w społeczeństwie. Później ze wstydem przyznał, że w młodości nawet wstydził się ojca: „Wstydziłem się z nim chodzić i uznawać go za ojca, bo był źle ubrany i trochę kulawy”. Ojciec Vincenta jednak nie wstydził się Vincenta i widział w nim wiele obietnic. Kiedy Vincent był nastolatkiem, jego ojciec sprzedał wołu, aby móc wysłać syna na formalną edukację.
Wincenty został wysłany do seminarium w Dax, mieście położonym około 160 km na zachód, gdzie mieszkał z braćmi franciszkanami. Kilka lat później został wysłany na uniwersytet w Tuluzie, aby studiować teologię i w wieku dziewiętnastu lub dwudziestu lat przyjął święcenia kapłańskie. (Uwaga: niektórzy historycy uważają, że urodził się w 1676 r., a nie w 1681 r., więc możliwe jest, że przyjął święcenia kapłańskie w wieku dwudziestu czterech lub dwudziestu pięciu lat). Ponieważ mógł potrzebować specjalnej dyspensy w przypadku tak młodych święceń, pozostał w Tuluzie, aby ukończyć dalsze studia z teologii i prawa kanonicznego. W czasie studiów na uniwersytecie opłacał studia, pracując jako korepetytor.
W 1604 roku ojciec Vincent otrzymał spadek od zamożnej kobiety i udał się do Marsylii, aby sprzedać majątek. Marsylia znajdowała się około 200 mil na wschód od Tuluzy na piechotę, ale można było do niej dotrzeć znacznie szybciej łodzią. Po sprzedaży nieruchomości został zaproszony przez mężczyznę, aby towarzyszył mu łodzią do portu Narbonne. Wiadomo było, że podróżowanie łodzią jest niebezpieczne, ponieważ wielu północnoafrykańskich muzułmańskich piratów patrolowało te wody w poszukiwaniu ludzi, których mogliby zniewolić. Ojciec Vincent zdecydował się popłynąć do Narbonne, ponieważ wiatr sprzyjał, a podróż miała przebiegać szybko. Jednak piraci przechwycili je, zaatakowali łódź, zabijając niektórych na pokładzie i raniąc wszystkich innych. Ojciec Vincent otrzymał strzałę w ramię. Po schwytaniu zabrano ich do północnoafrykańskiego portu Tunis, na terenie dzisiejszej Tunezji, gdzie zostali upokorzeni, traktowani jak zwierzęta i sprzedawani. Ojciec Vincent donosi, że w ciągu następnych dwóch lat był wielokrotnie kupowany i sprzedawany. W końcu został sprzedany mistrzowi, który był franciszkańskim księdzem, który stał się muzułmaninem, wyrzekając się wiary katolickiej, aby wywalczyć wolność. Ojciec Vincent przekonał go, pomógł nawrócić się na wiarę i razem uciekli.
Uwięzienie księdza Vincenta wywarło na niego głęboki wpływ. Jedną z jego motywacji do święceń kapłańskich była ucieczka od biedy jako chłop i prowadzenie wygodniejszego życia. Bycie niewolnikiem go zmieniło. Jego wiara pogłębiła się, a jego troska o biednych i cierpiących wzrosła. Być może bardziej niż seminarium, niewola ukształtowała go na świętego, którym się stał.
Po powrocie do Francji po dwóch latach niewoli w 1607 roku, ojciec Vincent spotkał prałata de Berulle (późniejszego kardynała Berulle) i udał się z nim do Rzymu, gdzie kontynuował studia. Prałat de Berulle był wpływowym pisarzem, często uznawanym za założyciela czegoś, co stało się znane jako Francuska Szkoła Duchowości, ruchu skupiającego się na wspieraniu głębokiej osobistej relacji z Chrystusem, dziełach apostolskich, głębokim nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, porzuceniu woli Bożej i poleganie na działaniu Ducha Świętego. Ruch ten wywarł wpływ na wielu przyszłych świętych, w tym na księdza Vincenta.
W 1609 roku został odesłany z powrotem do Francji, aby pomóc w koordynowaniu jałmużny dla królowej Małgorzaty de Valois. Ojciec Vincent służył jej przez krótki czas, ale był to owocny okres, w którym zdał sobie sprawę, ile dobra mogą zrobić bogaci dla biednych. We Francji został także pastorem i rozpoczął służbę u zamożnej i hojnej rodziny Gondi. W 1617 roku został ich osobistym kapelanem i wychowawcą ich dzieci. Służąc im, dawał misje ludności wiejskiej na ich majątkach. Rodzina Gondi nadzorowała także więźniów, którzy służyli jako wioślarze na francuskich galerach. To połączenie pozwoliło o. Vincentowi rozpocząć posługę dla tych więźniów, którzy często mieli ogromne potrzeby duchowe. Założył także Bractwa Miłosierdzia,
W 1625 roku, wychodząc naprzeciw rosnącym potrzebom, które zaobserwował, Ojciec Wincenty założył Zgromadzenie Misji, znane później jako Wincentynie (lub Lazarzyści). Zgromadzenie rozpoczęło działalność w zeszłym roku, kiedy pięciu innych księży zaczęło pomagać księdzu Vincentowi w jego misjach na terenie posiadłości Gondi. Celem grupy była służba biedocie wiejskiej, która z powodu słabo wyszkolonego i zaniedbanego duchowieństwa była pozbawiona duchowości i brakowało jej nawet podstawowego zrozumienia wiary katolickiej. Nowe zgromadzenie podjęło misję katechezy, sprawowania sakramentów i kierownictwa duchowego dla tych chłopów. Zajmowali się także zaspokajaniem potrzeb fizycznych chorych i biednych.
Ojciec Vincent i jego koledzy księża szybko zdali sobie sprawę, że lepszym, długoterminowym rozwiązaniem jest poprawa formacji duchownych. Dlatego też, zgodnie z ostatnimi dekretami Soboru Trydenckiego, Zgromadzenie Misji rozpoczęło prowadzenie seminariów i zapewnianie duchowieństwu formacji ciągłej. Do jego śmierci kongregacja prowadziła jedenaście seminariów. Mniej więcej sto lat później Wincentynianie kontrolowali około jednej trzeciej seminariów we Francji.
Również w 1625 roku ojciec Wincenty został kierownikiem duchowym wdowy, a później świętej, Ludwiki de Marillac. W 1629 roku ojciec Wincenty zaprosił Ludwikę do współpracy z Bractwami Miłosierdzia. Współpraca ta okazała się owocna. Z biegiem czasu ojciec Vincent i Louise zdali sobie sprawę, że wiele bogatszych kobiet w bractwie miało trudności z osobistą opieką nad biednymi. Dostrzegli potrzebę przejęcia tego dzieła przez zgromadzenie, które pozwoliłoby paniom z bractwa pomagać w innych celach, na przykład w zbieraniu funduszy. W 1633 roku były współzałożycielkami Sióstr Miłosierdzia, które poświęciły się służbie biednym na różne sposoby, w tym w kuchniach dla ubogich, szpitalach, szkołach, sierocińcach, szkoleniu zawodowym i pomocy w więzieniach.
Przez następne dwadzieścia siedem lat Ojciec Vincent nadal rozwijał posługę natchnioną przez Boga. W chwili jego śmierci wszystkie Siostry Miłosierdzia, Bractwa Miłosierdzia i Zgromadzenie Misji kwitły.
Święty Wincenty a Paulo był człowiekiem o wyjątkowej empatii, który działał w oparciu o tę empatię, a nie tylko ją odczuwał. Był wybitnym organizatorem, który zainspirował do naśladowania go wielu ludzi ze wszystkich klas społecznych. Inspirował seminarzystów, księży, mężczyzn, kobiety, bogatych, biednych, wpływowych, chorych i wszystkich innych w swoim kręgu wpływów. Nieco ponad 150 lat później posługa św. Wincentego nadal inspirowała, co doprowadziło do założenia przez Frédérica Ozanama tego, co jest dziś znane jako Towarzystwo św. Wincentego a Paulo, międzynarodowej organizacji świeckiej zapewniającej bezpośrednią pomoc i współczucie biednym na poziomie lokalnym. To stowarzyszenie inspiruje wielu, podobnie jak Wincentynie i Siostry Miłosierdzia.
Kiedy oddajemy cześć temu wielkiemu świętemu, zastanów się, w jaki sposób możesz uruchomić swoje empatyczne serce. Wszyscy jesteśmy powołani do troski o chorych, biednych i cierpiących na różne sposoby. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za dzielenie się Ewangelią z tymi, których Bóg stawia w naszym życiu. Pozwólcie, aby św. Wincenty a Paulo zainspirował was, tak jak wielu innych, i nie wahajcie się odpowiedzieć na tę inspirację.
Święty Wincenty a Paulo, zostałeś powołany przez Boga, aby służyć biednym, chorym i wielu innym potrzebującym. Wielu innych przyciągnęliście do tej służby poprzez waszą pracę formacyjną duchowieństwa, sióstr zakonnych i świeckich, aby byli narzędziami Bożej miłości. Proszę, módlcie się za mnie, abym pełniej poświęcił się życiu współczucia i aby głoszenie Ewangelii uczyniło moją główną misję życiową. Święty Wincenty a Paulo, módl się za mną. Jezu ufam Tobie.


