Św. Franciszek nie nazywał śmierci „Siostrą”, ponieważ ją lekceważył. Mógł tak o niej mówić, ponieważ całe życie uczył się należeć do Chrystusa i wierzył, że śmierć nie ma ostatniego słowa.
Pod koniec swojego życia św. Franciszek z Asyżu dopisał do słynnej Pieśni stworzeń niezwykłe słowa:
„Pochwalony bądź, Panie mój, przez Siostrę naszą, śmierć cielesną”
Franciszek wiedział, że żaden żyjący człowiek nie może uniknąć śmierci. Nie mówił jednak o niej jak o ostatecznym zwycięstwie ciemności.
W chwili, gdy powstawały te słowa, jego własne życie zbliżało się już do końca. Był ciężko chory, niemal niewidomy i cierpiał z powodu ran stygmatów.
Nie był człowiekiem, który mówił o śmierci z bezpiecznego dystansu.
Patrzył jej w oczy.
Franciszek nie uważał śmierci za dobro samo w sobie. Widział jednak, że dla człowieka należącego do Chrystusa nawet śmierć może stać się przejściem ku pełni życia z Bogiem.
Dlaczego „Siostra”?
Język św. Franciszka może dziś wydawać się niezwykły. Nazywał słońce bratem, księżyc siostrą, a ziemię matką. Całe stworzenie widział jako wielką rodzinę istniejącą dzięki jednemu Stwórcy.
Dlatego także nieunikniona śmierć cielesna znalazła miejsce w jego pieśni uwielbienia.
Nazywając ją „Siostrą”, Franciszek nie zaprzeczał jej bólowi ani dramatowi. Odbierał jej jednak władzę bycia czymś całkowicie obcym i bezsensownym.
Śmierć nie mogła oddzielić go od Chrystusa.
Jeśli całe stworzenie należy do Boga, także kres ziemskiego życia pozostaje w Jego rękach.
Ostatnie dni Franciszka
Jesienią 1226 roku stan zdrowia Franciszka był bardzo ciężki. Poprosił, aby przeniesiono go do Porcjunkuli — małej kaplicy Matki Bożej Anielskiej pod Asyżem, która odegrała szczególną rolę w jego powołaniu.
To właśnie tam wcześniej żył ze swoimi pierwszymi braćmi. Tam powstawała franciszkańska wspólnota. Tam chciał również przeżyć swoje ostatnie chwile.
3 października 1226 roku bracia zgromadzili się wokół niego.
Według franciszkańskiej tradycji Franciszek poprosił ich o śpiewanie Pieśni stworzeń. Odczytano również fragment Ewangelii według św. Jana związany z Ostatnią Wieczerzą.
Tego wieczoru Franciszek zmarł.
Powrócił tam, gdzie wszystko się zaczęło
Porcjunkula była miejscem jego powołania, modlitwy i wspólnoty. Franciszek chciał, aby ostatni etap jego ziemskiej drogi dokonał się właśnie tam — pośród braci i w modlitwie.
Czym jest Transitus św. Franciszka?
Każdego roku wieczorem 3 października wspólnoty franciszkańskie na całym świecie wspominają śmierć Franciszka podczas nabożeństwa nazywanego Transitus.
Łacińskie słowo transitus oznacza przejście, przekroczenie lub przejście z jednego stanu do drugiego.
To bardzo chrześcijańskie określenie śmierci.
Nie mówi: „wszystko się skończyło”.
Mówi: „droga prowadzi dalej”.
Dla chrześcijanina ziemska śmierć jest rzeczywistym końcem życia doczesnego, ale nie unicestwieniem osoby.
Franciszek nie romantyzował cierpienia
Łatwo byłoby spojrzeć na jego ostatnie chwile jak na piękny religijny obraz: święty, bracia, śpiew, kaplica i spokojne odejście.
Rzeczywistość była bardziej wymagająca.
Franciszek cierpiał fizycznie. Jego organizm był wyniszczony. Tracił wzrok. Rany stygmatów powodowały ból.
Chrześcijańska nadzieja nie polega więc na udawaniu, że cierpienia nie ma.
Polega na przekonaniu, że nawet cierpienie i śmierć nie mogą wyrwać człowieka z rąk Boga.
Czy chrześcijanin powinien bać się śmierci?
Lęk przed śmiercią jest głęboko ludzki.
Chrześcijaństwo nie wymaga od nas emocjonalnej obojętności wobec umierania.
Możemy obawiać się bólu, rozstania z bliskimi, nieznanego i chwili odejścia.
Wiara nie usuwa automatycznie tych uczuć.
Daje jednak coś, czego sam lęk nie może dać: nadzieję.
Chrystus umarł i zmartwychwstał.
Dlatego śmierć nie jest już murem bez wyjścia.
Jest bramą, przez którą przeszedł przed nami Jezus.
Chrześcijańska odwaga wobec śmierci nie oznacza braku lęku. Oznacza możliwość powiedzenia także pośród lęku: „Jezu, ufam Tobie. Moje życie i moja śmierć należą do Ciebie”.
Dobra śmierć zaczyna się od dobrego życia
Franciszek mógł powierzyć Bogu swoje ostatnie chwile, ponieważ całe jego życie było przygotowaniem do tego spotkania.
Nie chodziło o obsesyjne myślenie o śmierci.
Chodziło o życie Ewangelią teraz.
O pojednanie.
O przebaczenie.
O modlitwę.
O Eucharystię.
O służbę ubogim.
O rezygnację z tego, co odciąga człowieka od Boga.
Święta śmierć nie zaczyna się dopiero w ostatnich minutach życia. Przygotowujemy się do niej każdą decyzją, w której wybieramy Chrystusa.
Dlaczego warto modlić się o dobrą śmierć?
Tradycja chrześcijańska od wieków zachęca wiernych, aby prosili Boga o łaskę dobrej i świętej śmierci.
Nie jest to modlitwa o szybszą śmierć.
To modlitwa o to, aby w godzinie śmierci pozostawać zjednoczonym z Bogiem.
Możemy prosić o możliwość pojednania się z Nim i z ludźmi, przyjęcia sakramentów, przebaczenia krzywd oraz odejścia w pokoju.
Możemy także modlić się za tych, którzy umierają dziś samotnie, nagle albo w lęku.
Modlitwa o świętą śmierć jest tak naprawdę modlitwą o święte życie. Prosimy Boga, abyśmy byli blisko Niego dzisiaj, jutro i w godzinie naszego odejścia.
Osiemset lat później
Od śmierci Franciszka mija osiem wieków, ale jego ostatnia lekcja nie straciła znaczenia.
Współczesna kultura często próbuje odsunąć śmierć poza horyzont codziennego życia. Rzadko o niej rozmawiamy, dopóki nie dotknie naszej rodziny.
Franciszek proponuje inną drogę.
Nie każe nam żyć w lęku przed śmiercią.
Każe żyć tak, abyśmy nie musieli odwracać wzroku od prawdy o własnej przemijalności.
Jesteśmy stworzeni do życia wiecznego z Bogiem.
„Siostra nasza, śmierć cielesna”
Franciszek wiedział, że śmierci nie da się uniknąć. Wiedział również, że nie jest ona ostatnim słowem. Dla człowieka należącego do Chrystusa ostatnie słowo należy do Boga i życia wiecznego.
Pomódl się o łaskę świętej śmierci
Poproś dziś Boga, aby pozwolił ci żyć blisko Niego i wytrwać w tej bliskości aż do końca. Powierz Mu także osobę umierającą, ciężko chorą albo kogoś, kto szczególnie boi się śmierci.
Pomyśl o tym, co naprawdę pozostaje
Zatrzymaj się dziś na chwilę i zapytaj: gdybym wiedział, że moje życie nie będzie trwało wiecznie, co powinienem pojednać, komu przebaczyć, za co podziękować i co zmienić? Pamięć o śmierci nie musi odbierać radości życia. Może pomóc odkryć, co w życiu jest naprawdę ważne.
Modlitwa o świętą śmierć
Panie Jezu Chryste, Ty przeszedłeś przez śmierć i otworzyłeś nam drogę do życia wiecznego.
Pomóż mi żyć tak, abym każdego dnia był gotowy spotkać Ciebie. Naucz mnie przebaczać, pojednać się, kochać i nie odkładać dobra na później.
Kiedy nadejdzie godzina mojego odejścia, uwolnij mnie od rozpaczy i pozwól mi powierzyć się całkowicie Twojemu miłosierdziu.
Przez wstawiennictwo św. Franciszka daj mi łaskę pokoju i ufności.
Amen.



