1807–1870 Patron prasy katolickiej, handlarzy tekstyliami i tkaczy Kanonizowany przez papieża Piusa XII 7 maja 1950 r.
Miłość w człowieku głoszącym Słowo Boże jest jak ogień w muszkiecie. Gdyby człowiek rzucił kulę rękami, prawie w niczym by nie zrobił wgniecenia; ale jeśli weźmie tę samą kulę i zapali za nią trochę prochu, może zabić. Bardzo podobnie jest ze Słowem Bożym. Jeśli Słowo Boże jest wypowiadane w sposób naturalny, niewiele to daje; lecz jeśli zostanie wypowiedziane przez kapłana przepełnionego ogniem miłosierdzia – ogniem miłości Boga i bliźniego – zrani występki, zabije grzechy, nawróci grzeszników i zdziała cuda. Widzimy to na przykładzie św. Piotra, który wyszedł z wieczernika płonący miłością otrzymaną od Ducha Świętego, w wyniku czego zaledwie dwoma kazaniami nawrócił 8 000 osób, z czego trzy w pierwszym kazaniu i pięć w drugim. ~z Autobiografii św. Antoniego Marii Klaretu (nr 439)
Antoni Adiutor John Claret y Clara urodził się w małym miasteczku Sallent, w prowincji Barcelona, w Hiszpanii. Sallent było miastem przede wszystkim rolniczym i tekstylnym, gdzie życie skupiało się wokół miejscowego kościoła katolickiego. Jego rodzice byli pobożnymi katolikami i dobrze wychowali swoje dzieci w wierze. Anthony był piątym z jedenaściorga dzieci, ale tylko pięcioro dożyło dorosłości. Jego ojciec prowadził fabrykę nici i sukna, zapewniając rodzinie wystarczające dochody.
Jako dziecko Anthony rozwinął współczujące serce. W swojej autobiografii relacjonuje, że mając zaledwie pięć lat, często kładł się w nocy i próbował rozmyślać o wieczności. Następnie zastanowiłby się nad tymi, którzy są nieszczęśliwi w tym życiu i czy będą cierpieć przez wieczność. Ta myśl napełniła go świętym smutkiem i pragnieniem, aby pomóc jak największej liczbie osób uniknąć takiego losu.
W wieku sześciu lat Anthony został wysłany do miejscowej szkoły, gdzie osiągał doskonałe wyniki w nauce. Nauczył się na pamięć całego katechizmu, chociaż nie do końca rozumiał, co on oznacza. W miarę dojrzewania zauważa, że miał regularne momenty, gdy zapalało się światło i zrozumiał lekcję. Jego rodzice byli znakomitymi nauczycielami wiary katolickiej. Jego ojciec codziennie czytał swoim dzieciom duchową książkę i udzielał im budujących lekcji. Anthony przyjął to wszystko i nie tylko wyciągnął wnioski, ale także wzrastał w cnocie. Już w szkole podstawowej Antoni dał do zrozumienia, że chce zostać księdzem. Często wieczorem odwiedzał kościół parafialny i oddawał się swemu Panu. Od najmłodszych lat wzrastał także w głębokim nabożeństwie do Matki Najświętszej, codziennie odmawiając różaniec.
Jako nastolatek, oprócz nauki w szkole, Anthony regularnie pracował w fabryce swojego ojca, dobrze ucząc się rzemiosła produkcyjnego. Powierzono mu nawet nadzór nad wszystkimi pracownikami. W wieku osiemnastu lat jego ojciec zgodził się wysłać Anthony'ego do Barcelony, gdzie studiował techniki wytwarzania, projektowanie, gramatykę kastylijską i francuską. Anthony osiągnął tak wielkie sukcesy, że niektórzy lokalni biznesmeni chcieli, aby Anthony i jego ojciec założyli nową fabrykę w Barcelonie. Anthony napisał później o tym czasie: „Moje nieustanne zaabsorbowanie maszynami, krosnami i kreacjami tak mnie opętało, że nie mogłem myśleć o niczym innym”. Odrzucił jednak ofertę rozpoczęcia nowego biznesu, bo wiedział, że czeka go coś innego.
Po czterech latach w Barcelonie Anthony w końcu zdał sobie sprawę, że musi wyjechać i kontynuować swoje powołanie. Chciał zostać kartuzem i żyć jak pustelnik. W końcu jego kierownik duchowy przekonał go, aby studiował filozofię w seminarium diecezjalnym w Vich, około dwudziestu pięciu mil od jego rodzinnego domu. Jako seminarzysta udało mu się pozbyć obsesji na punkcie produkcji, która nękała go przez ostatnie cztery lata. Po oczyszczeniu i ponownym skupieniu się na życiu modlitewnym zdał sobie sprawę, że kapłaństwo diecezjalne było wolą Boga, a nie kartuzów. Tam ukończył studia i 13 czerwca 1835 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pierwszą placówkę otrzymał w rodzinnym mieście, gdzie spędził kolejne cztery lata, kontynuując studia teologiczne.
W 1839 roku ojciec Antoni poczuł, że Bóg powołuje go do zostania misjonarzem zagranicznym, dlatego udał się do Rzymu, aby ubiegać się o pracę misyjną w Kongregacji Rozkrzewiania Wiary. Po przybyciu do Rzymu spędził trochę czasu na rekolekcjach u jezuitów, a jego mistrz rekolekcji namówił go, aby wstąpił do ich zakonu, aby mógł pracować z nimi jako misjonarz. Zgodził się. Po kilku miesiącach wszystko szło bardzo dobrze. Jednak pewnego dnia poczuł tajemniczy ból w nodze. Przełożeni jezuici uznali to za znak od Boga, że Bóg chce, aby zrobił coś innego niż został jezuitą. Po konsultacji święty Przełożony Generalny stwierdził: „Wolą Bożą jest, abyś szybko, szybko udał się do Hiszpanii. Nie bać się. Odwaga!" Dokładnie to zrobił ojciec Antoni.
Po powrocie do Hiszpanii został przydzielony do parafii w Viladrau, gdzie wkrótce głosił misję. Odniosło to taki sukces, że głosił jedną w sąsiedniej wiosce. Każda misja, którą głosił, była skuteczniejsza od poprzedniej i wiele osób się nawracało. Dodatkowo Bóg zaczął przez niego dokonywać wielu cudów. Uzdrowił wielu chorych i wygnał wiele demonów. Jego sława rosła daleko i szeroko. Wysłuchiwał wielu spowiedzi, szerzył nabożeństwo do Matki Najświętszej, sprawował Eucharystię i z wielką gorliwością głosił Słowo Boże. Po ośmiu miesiącach w Viladrau biskup zwolnił go z obowiązków parafialnych, a ks. Anthony przeniósł się do Vich, skąd zaczął podróżować od parafii do parafii z misjami. Watykan nadał mu tytuł „Misjonarza Apostolskiego”, uprawniający do głoszenia kazań w dowolnej diecezji. Jego jedynym celem było uwielbienie Boga i zbawienie dusz. Od 1843 do 1848 roku ojciec Antoni nieustannie przemierzał Katalonię, głosząc kazania, żyjąc w biedzie i nawracając wielu grzeszników. W tym czasie pisał także broszury, modlitwy, nabożeństwa i inne materiały katechetyczne, które rozdawał wszędzie, gdzie się udawał. W 1848 założył wydawnictwo, które w ciągu następnych dwudziestu lat rozpowszechniło miliony książek, broszur i ulotek. Wkrótce potem został wysłany na Wyspy Kanaryjskie, gdzie przez piętnaście miesięcy głosił z takim samym skutkiem.
Ksiądz Antoni od jakiegoś czasu z modlitwą rozważał pomysł założenia zgromadzenia zakonnego zajmującego się głoszeniem misji. Po powrocie do Vich w 1849 roku założył Zgromadzenie Synów Misjonarzy Niepokalanego Serca Maryi, zwane później Misjonarzami Klaretynami, czyli Klaretynami. Celem tego nowego zgromadzenia było kształcenie księży specjalnie do głoszenia misji, ewangelizacji i ratowania dusz. Jednak wkrótce po założeniu zgromadzenia został mianowany arcybiskupem Santiago de Cuba. Wtedy to dodał „Mary” do swojego imienia: Arcybiskup Antoni Maria Adiutor John Claret y Clara. Po święceniach biskupich przybył na Kubę w lutym 1851 roku i spędził następne sześć lat na reformowaniu duchowieństwa, tworzeniu nowych parafii, trzykrotnym pieszych wizytach duszpasterskich w każdej parafii i potężnym odnawianiu wiary ludu . Był współzałożycielem Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Klaretynek Maryi Niepokalanej; głosił przeciwko niewolnictwu; zakładał szkoły, szpitale i kasy pożyczkowe dla biednych; kontynuował pisanie; i pozyskał wielu grzeszników z powrotem do Boga.
Ku zaskoczeniu biskupa Clareta, w 1857 roku królowa Izabela II wezwała go z powrotem do Hiszpanii, aby służył jako jej osobisty spowiednik i kierownik duchowy, w związku z czym przeniósł się do Madrytu. Przez następne dziesięć lat towarzyszył królowej w jej podróżach, zawsze głosząc misje w odwiedzanych przez nią miastach. Pilnie kontynuował pisanie i publikowanie, a jego modlitwa pogłębiała się jeszcze bardziej. W 1868 roku w związku z rewolucją w Hiszpanii królowa wraz z dworem, w tym biskupem Klaretem, zmuszona była dla bezpieczeństwa uciekać do Francji. Wkrótce potem wziął udział w I Soborze Watykańskim, gdzie zdecydowanie opowiadał się za nieomylnością papieża. Następnie wrócił do Francji i schronił się w klasztorze cystersów w Fontfroide niedaleko Narbonne, gdzie spędził ostatnie miesiące swojego życia.
Święty Antoni Maria Klaret był człowiekiem, który nieustannie zabiegał o wielbienie Boga i zbawianie dusz. Sercem jego życia była modlitwa. Modlitwa wciągnęła go w głęboką jedność z Bogiem, która wydała obfitość dobrych owoców. Oddając cześć temu świętemu kapłanowi, misjonarzowi, mistykowi, cudotwórcy, biskupowi, pisarzowi, spowiednikowi i założycielowi, rozważmy te słowa z jego autobiografii: „…kiedy widzę grzeszników, ogarnia mnie niepokój, nie mogę się uspokoić, nie mogę się pocieszyć , moje serce jest z nimi.” Serce świętego Antoniego płonęło głęboką miłością do każdego grzesznika i poświęcił swoje życie ich zbawieniu. Zastanów się nad swoją postawą wobec grzeszników, zwłaszcza tych, którzy zgrzeszyli przeciwko Tobie, i staraj się naśladować przykład św. Antoniego.
Święty Antoni Maria Klaret, Bóg rozpalił Twoje serce miłością do Niego tak głęboką, że przelała się ona do serca każdego napotkanego grzesznika. Proszę, módlcie się za mnie, abym pogłębiła swoją miłość do Boga i dzięki tej miłości kochała innych, których spotykam każdego dnia. Święty Antoni, módl się za mną. Jezu ufam Tobie.


