1845–1937 Patron opiekunów rodzinnych w Kanadzie Kanonizowany przez papieża Benedykta XVI 17 października 2010r.
Podczas Kazania na Górze Jezus powiedział: „Zapukajcie, a otworzą wam” (Ew. Mateusza 7:7 ). Pod wieloma względami te słowa podsumowują życie św. André Bessette. Jedynym zastrzeżeniem jest to, że brat André był tym, który w ciągu swojego życia otworzył drzwi niezliczonym tysiącom innych osób, a nie otworzył drzwi dla niego. Przez czterdzieści lat brat André był odźwiernym w Collège Notre-Dame w Côte-des-Neiges w Quebecu, służąc jednocześnie jako zakonnik profesów Zgromadzenia Świętego Krzyża.
Urodził się jako Alfred Bessette w Saint-Grégoire d'Iberville w Quebecu w Kanadzie i był ósmym z dwunastu dzieci. Jego ojciec został zmiażdżony przez upadające drzewo i zmarł, gdy Alfred miał zaledwie trzy lata. Jego matka zmarła trzy lata później na gruźlicę, pozostawiając go i jego rodzeństwo sierotami. Alfred od urodzenia był dzieckiem chorowitym i takim pozostał przez całe życie. Większość ludzi myślała, że umrze w młodym wieku, a on dożył dziewięćdziesięciu jeden lat!
Alfred miał wyraźny uśmiech. Było poważnie, ciepło, gościnnie, przyjemnie i uspokajająco. Był pracowity, ale zły stan zdrowia utrudniał mu utrzymanie stałej pracy. W wieku dwudziestu pięciu lat Alfred zwrócił się o kierownictwo duchowe do swojego pastora, który zachęcił go do stawienia się w Zgromadzeniu Świętego Krzyża w Montrealu w celu przyjęcia do życia zakonnego. Pastor wysłał list do przełożonego, w którym brzmiał: „Wysyłam ci świętego”. Problem polegał na tym, że Alfred ledwo umiał czytać, a zakon był zakonem nauczycielskim składającym się z dobrze wykształconych mężczyzn. Po początkowych wahaniach przełożony, za namową biskupa, przyjął go do nowicjatu.
Składając śluby, Alfred wybrał imię Brat André, a jego pierwszym zadaniem było to, które miał zachować do końca życia – odźwierny. Oprócz pilnowania drzwi, spędzał czas na myciu podłóg i okien, czyszczeniu lamp, noszeniu drewna na opał i dostarczaniu wiadomości. Był pokornym sługą, zadowolonym z wykonywania najbardziej skromnych zadań.
Jak niepiśmienny odźwierny zostaje świętym? Droga świętości brata André polegała na życiu według najbardziej atrakcyjnej cnoty pokory, na uważnym słuchaniu zmartwionych serc, na okazywaniu współczucia, które dźwigało niezliczone ciężary, i na okazywaniu łagodności, która uspokaja nawet największego grzesznika. Przede wszystkim brat André okazał miłość do Boga i ufność we wstawiennictwie św. Józefa, które było dla niego spokojne, niezłomne i pewniejsze niż samo życie. Pełniąc rolę odźwiernego, brat André przez czterdzieści lat miał radość obcowania z niezliczoną liczbą ludzi. Brat André nieustannie wzbudzał wiarę zarówno w świętych, jak i grzeszników, dumnych i pokornych, zamożnych i najbiedniejszych z biednych. Przez jego pokorę dusza za duszą była przyciągana do Boga. Za każdym razem, gdy czyjeś życie ulegało zmianie, brat André przypisywał zasługi św. Józefowi. „Idź do Świętego Józefa, on ci pomoże” – powtarzał przez całe życie.
Dusza brata André nie tylko została wypełniona najpiękniejszymi cnotami, ale jego modlitwy dokonały także niezliczonych cudów. Kiedy ludzie rozmawiali z bratem André i prosili o jego modlitwy, zaczął się wyłaniać zaskakujący wzór — jego modlitwy zostały wysłuchane! Chorzy zostali uzdrowieni, chromi mogli chodzić, problemy zniknęły , a serca się nawróciły. Do chwili jego śmierci bracia z jego zakonu przypisywali jego wstawiennictwu aż 10 000 cudów. Jednak według brata André to nie on dokonał cudów, ale św. Józef.
Początkowo wieści o potężnych modlitwach brata André powoli przepływały od osoby do osoby, ale w końcu jego sława płynęła jak rzeka, rycząc od jednego krańca Kanady do drugiego. Podchodziły do niego kolejki ludzi. Modlił się za chorych, spędzał czas z odwiedzającymi, robił wszystko, co w jego mocy, aby przemawiać do dusz w potrzebie oraz okazywał wszystkim miłosierdzie i współczucie. Pod koniec życia ten święty człowiek, który miał trudności z czytaniem, otrzymywał co roku aż 80 000 listów od ludzi proszących o modlitwę. Zawierzył ich wszystkich św. Józefowi.
„Artysta maluje najlepsze obrazy najmniejszymi pędzlami” – lubił mawiać brat André. Artystą był Bóg, a brat André był najmniejszym i najpokorniejszym pędzlem. Żywe dzieło sztuki, które Bóg namalował wraz z bratem André, zostało wystawione w całej okazałości podczas jego stypy i pogrzebu. Szacuje się, że w ciągu tygodnia, w którym wystawiono jego ciało przed Oratorium św. Józefa, hołd złożyło milion osób! Piękne dziedzictwo brata André zostało upamiętnione w skromnej kaplicy, którą zbudował pod wezwaniem św. Józefa. Z biegiem czasu kaplica ta została przekształcona i powiększona w masywne Oratorium św. Józefa na Mount Royal w pobliżu Collège Notre-Dame. Oratorium znajduje się na wzgórzu i góruje nad okolicą. Zwieńczona jest jedną z największych kopuł na świecie i pozostaje miejscem pielgrzymek i modlitw. Na ścianach krypty wisi poruszające świadectwo uzdrawiającej mocy brata André — setki par wyrzuconych kul. Pokorni nie zawsze są wywyższeni na tym świecie, ale brat André rzeczywiście był.


