booked.net

banner nowy wersja 2

Zmartwychwstanie daje nam siłę w walce ze strachem

Kościół zabiera nas z powrotem do nocy, w której Pan został zdradzony, aby ponownie odczytać to, co zostało powiedziane, ale teraz w świetle Wielkanocy. Jaką perspektywę daje Zmartwychwstanie?

Uczniowie tej nocy „byli zaniepokojeni”. Wiedząc, że Judasz go zdradzi, także Jezus był zaniepokojony (por. J 13, 21). Uczniowie, być może składając to w całość, być może widząc to na obliczu Pana, obawiali się najgorszego, słabo dostrzegając nadchodzącą tragedię. Byli przestraszeni. Nieważne, jak często mówił im, żeby się nie bali, oni się bali. Świat był jeszcze bez Wielkanocy; strach był całkowicie uzasadniony.

Dlatego to, co powiedział Pan, było tak niezwykłe. Ten, którego należało pocieszać, tak naprawdę pociesza. „Wierzysz w Boga; miejcie wiarę także we Mnie” (J 14,1). Nastrój jest w równym stopniu konieczny, co wskazujący. Jezus, sam zmartwiony, nawołuje swoich zmartwionych uczniów do wiary – nakazuje im, można powiedzieć. Kiedy się boisz, kiedy jesteś zmartwiony, kiedy się martwisz: Miej wiarę!

Oto lekcja. Wielkanoc czyni go bardziej wiarygodnym. Wiara w zmartwychwstanie Pana i nadzieja w naszą daje nam siłę w walce ze strachem . To właśnie mamy odkryć, czytając ponownie te słowa z tej strasznej nocy: racjonalność wiary w obliczu strachu. Ilekroć się boimy, kiedy w naszych czasach dręczy nas ciemność, właśnie o tym powinniśmy pamiętać – że Jezus i jego uczniowie również byli zaniepokojeni, ale zaryzykowali wiarę. Wielkanocni chrześcijanie w świecie Wielkiego Piątku – do tego jesteśmy powołani. Ale musimy wierzyć tak bardzo, aby nasze serca nie były zaniepokojone; musimy mieć prawdziwą wiarę.

Wiara uczyni nas zwycięzcami. „Ja zwyciężyłem świat” (J 16,33) – powiedział Jezus tamtej nocy. Wielkanoc pokazała, że ​​miał rację. My także powinniśmy wiedzieć, że jesteśmy zwycięzcami — jak Jezus, jeszcze zanim sami doświadczymy zmartwychwstania. Kto wierzy w Jezusa, jest „zwycięzcą świata” (1 J 5, 5). Baranek zwyciężył; zwycięży na wieki, „jest bowiem Panem panów i królem królów” (Ap 17,14). Do siedmiu Kościołów w Azji było to powtarzane wezwanie Jana: „Do zwycięzcy” – powtarzał wielokrotnie (por. Ap 2, 7). Taka jest nasza apokaliptyczna wiara chrześcijańska. Wiemy, kto wygra; wiemy jak to się skończy. To dlatego męczennicy chichotali, gdy byli prześladowani, opowiadali dowcipy i śmiali się, gdy umierali. Ponieważ wiedzieli, kto stworzył niebo i ziemię i kto je odkupił; znali go.

Dlatego to, co Jezus powiedział Tomaszowi i Filipowi, jest tak ważne. Jezus jest „drogą i prawdą, i życiem” (J 14,6). Kto widział Jezusa, „widział Ojca” (J 14,9). Jak śmiecie mieć taką wiarę? Dlaczego nie jesteśmy kompletnymi głupcami, bo tak bardzo nie boimy się tego niegodziwego świata? Jak śmiecie nazywać siebie zdobywcami? Odważamy się to zrobić, ponieważ wierzymy w Jezusa, ponieważ żyjemy w Nim przez chrzest, ponieważ spożywamy Jego Ciało i pijemy Jego Krew, ponieważ Duch Święty mieszka w nas, ukazując nam Ojca. „Chrystus żyje we mnie” – powiedział Paweł (Ga 2,20). To dotyczy każdego wierzącego. Dlatego się nie boimy, dlatego się nie boimy, ze względu na Chrystusa, którego odnajdujemy przez wiarę w sakramentach, Chrystusa, który zastawia dla nas stół nawet przed naszymi wrogami (por. Ps 23, 5).

Dlatego też, gdy będziemy ponownie czytać te słowa w świetle Wielkanocy, zachętą będzie odkrycie na nowo, dlaczego my, chrześcijanie, nie powinniśmy się bać. Jak powiedział kiedyś św. Jan Henryk Newman: „Kochamy was, o ludzie tego pokolenia, ale nie boimy się was”. My, chrześcijanie, musimy zachować i odnawiać taką miłość i taką nieustraszoność, jeśli mamy być tym, kim Bóg chce, abyśmy byli na tym świecie – odważnymi świadkami Chrystusa i Jego miłości. Ale żeby to zrobić, musimy najpierw szczerze powiedzieć, co nas niepokoi i co nas przeraża. A potem musimy wejść do naszego własnego pokoju na piętrze, do ciszy naszych czasami niespokojnych dusz, i tam znaleźć Jezusa; i tam usłysz jego szept wiary.