Św. Jana Bożego
1495–1550 Patron szpitali, pielęgniarek, strażaków, księgarzy, alkoholików i chorych Kanonizowany 16 października 1690 przez papieża Aleksandra VIII.
Święty Jan Boży urodził się we wsi Montemor-o-Novo w Portugalii w rodzinie przepełnionych wiarą rodziców z klasy średniej. Według jego wczesnego biografa John został uprowadzony z domu, gdy miał zaledwie osiem lat, i zabrany do miasta Oropesa w Hiszpanii, oddalonego o ponad 300 kilometrów. W Oropesie John znalazł się bezdomny i samotny. Spotkał dobrego człowieka o imieniu El Mayoral, który dał mu pracę pasterza i miejsce do życia. John ciężko pracował do dwudziestego drugiego roku życia i nigdy nie wrócił do domu rodziców. El Mayoral chciał, aby John poślubił jego córkę, ale John chciał zobaczyć świat. Wstąpił do armii Świętego Cesarza Rzymskiego i walczył z Francuzami. W czasie służby został przydzielony do pilnowania zdobytej odzieży, która zaginęła. Jan został oskarżony o kradzież i skazany na śmierć, ale inni interweniowali i został uwolniony. Sfrustrowany życiem wojskowym John wrócił na farmę El Mayorala, gdzie pracował przez kolejne cztery lata, po czym ponownie wstąpił do armii, aby walczyć z Turkami przez następne osiemnaście lat.
Po odbyciu służby wojskowej John postanowił wrócić do rodzinnego kraju w Montemor-o-Novo, aby dowiedzieć się, co stało się z jego rodzicami. Po długich poszukiwaniach znalazł jednego ze swoich wujków w podeszłym wieku, który poinformował go, że jego matka zmarła z powodu złamanego serca po jego porwaniu, a ojciec wstąpił do franciszkanów i osiągnął świętość. Jan powiedział do wuja: „Nie chcę już pozostać w tym kraju; ale raczej udać się w poszukiwaniu sposobu służenia Panu poza moim rodzinnym miejscem, tak jak to zrobił mój ojciec. Dał mi dobry przykład, robiąc to. Byłam tak niegodziwa i grzeszna, a skoro Pan dał mi życie, godzi się, abym je wykorzystała, aby Mu służyć i odprawiać pokutę”.
Jan rozpoczął wewnętrzne poszukiwania najlepszego sposobu, w jaki mógłby służyć Bogu, i zdecydował się udać do Afryki, aby wykupić się u muzułmanów w zamian za ich więźniów. W podróży spotkał rycerza i jego rodzinę, którzy byli pozbawieni środków do życia i nie byli w stanie sami się o siebie zatroszczyć. Rycerz błagał Jana o pomoc, której Jan chętnie udzielał, pracując i oddając im swoje zarobki. Kiedy jeden ze współpracowników Johna uciekł na terytorium muzułmańskie i przeszedł na islam, John zaczął rozpaczać, myśląc, że powinien był zrobić więcej dla swojego przyjaciela. Po zasięgnięciu rady w klasztorze franciszkańskim dla dobra swojej duszy zdecydował się wrócić na kontynent Hiszpanii.
Po przybyciu na miejsce Jan oddał się życiu modlitwy, odbył spowiedź generalną i ze łzami w oczach chodził od kościoła do kościoła, prosząc Boga o przebaczenie jego grzechów. Aby się utrzymać, zaczął kupować i sprzedawać obrazy i książki o tematyce religijnej jako komiwojażer. Uznał to za duchowo satysfakcjonujące i owocne dla zbawienia dusz. Ostatecznie, w wieku czterdziestu sześciu lat, założył mały sklepik z przedmiotami religijnymi przy bramie miasta Granada.
Wkrótce potem do miasta przybył wielki kaznodzieja św. Jan z Ávila, aby głosić misję. Jan był obecny i był tak poruszony kazaniami Jana z Ávili i tak doskonale świadomy swoich grzechów, że zaczął biegać po ulicach jak szaleniec, krzycząc o litość. Wrócił do swojego sklepu i zniszczył każdą książkę, która nie była religijna, każdą inną religijną książkę i obraz rozdawał przechodzącym, rozdał resztę swojego dobytku i nadal wołał na ulicach, że jest grzesznikiem. "Łaska! Zmiłuj się, Panie Boże, nad tym strasznym grzesznikiem, który tak Cię obraził!” Wielu uważało Johna za szaleńca. Kilku dobrych ludzi przyprowadziło go do św. Jana z Ávili, który wysłuchał jego spowiedzi, udzielił mu rad, pocieszył i zaoferował dalsze przewodnictwo. Ale Jan był tak głęboko poruszony świętą pomocą księdza, że chciał, aby wszyscy w mieście dowiedzieli się, jak bardzo jest grzeszny, więc pobiegł ulicami z płaczem i znowu tarzał się w błocie na znak swojej grzeszności. W końcu dwóch współczujących mężczyzn zabrało Johna do lokalnego szpitala dla psychicznie chorych na leczenie.
Ówczesna teoria głosiła, że szalonych najlepiej leczyć, zamykając ich w lochach i nieprzerwanie torturując, dopóki nie zdecydują się porzucić swojego szaleństwa, i to właśnie przydarzyło się Johnowi. Św. Jan z Ávila usłyszał o tym i zaczął komunikować się z Janem, zachęcając go i prowadząc. Każde bicie w szpitalu przyjmował z radością w ramach pokuty i ofiarował je Bogu. Przez cały czas John nawoływał naczelnika i innych funkcjonariuszy, aby lepiej traktowali pacjentów. Kiedy John zaczął emanować spokojnym usposobieniem, naczelnik był zadowolony i pozwolił mu uwolnić się z kajdan. Jan okazywał innym miłosierdzie i współczucie, wykonując drobne prace charytatywne i szerząc miłość Bożą. Pomyślał: „Niech Jezus Chrystus w końcu obdarzy mnie łaską prowadzenia hospicjum, w którym będą mogli znaleźć schronienie opuszczeni biedni i cierpiący na zaburzenia psychiczne, a ja będę mógł im służyć tak, jak chcę”.
Po otrzymaniu pozwolenia na opuszczenie azylu Jan odbył pielgrzymkę i miał wizję Matki Najświętszej, która zachęciła go do pracy na rzecz biednych i chorych. Po powrocie do Granady wyraził chęć otwarcia szpitala. Dzięki żebrastwu udało mu się wynająć budynek, umeblować go i rozpocząć poszukiwania chorych. Niestrudzenie się nimi opiekował, żebrał o jedzenie, przyprowadzał księży na spowiedź i dbał o ich powrót do zdrowia. W następnych latach Jan rozszerzył swoją misję miłosierdzia na biednych, opuszczonych, wdowy, sieroty, bezrobotnych, prostytutki i wszystkich, którzy cierpieli. Wkrótce inni byli tak zainspirowani pracą, którą wykonywał John, że dołączyli do niego. Jego towarzysze w pracy utworzyli organizację, która ostatecznie przekształciła się w Zakon Szpitalników. Za życia Jana grupa byłaby jedynie zorganizowaną grupą towarzyszy, ale dwadzieścia dwa lata po śmierci Jana papież zatwierdził tę grupę mężczyzn jako nowy zakon. Spośród wielu odnotowanych cudów najbardziej godny uwagi był ten, gdy Jan wbiegał i wychodził z płonącego szpitala, aby ratować pacjentów, sam nie ulegając poparzeniu.
Święty Jan Boży jest świetlanym przykładem Bożej mocy. Był grzesznikiem i uważano go za osobę chorą psychicznie, ale Bóg dokonał przez niego niesamowitych rzeczy. Jeśli kiedykolwiek poczujesz, że nie masz nic do zaoferowania Bogu, pomyśl o św. Janie i wiedz, że im słabszy możesz się czuć, tym bardziej Bóg może się tobą posłużyć.
Terminy
Wspierane przez iCagenda


