Świętego Wojciecha Biskupa i Męczennika
956–997 Patron Polski, Węgier i Czech Kanonizowany przez papieża Sylwestra II w 999 r.
Książę Slavník i jego żona Střezislava, rodzice dzisiejszego świętego, oboje pochodzili ze szlacheckich rodzin panujących w Księstwie Czeskim, w dzisiejszych Czechach. Mieli pięciu synów, z których jednym był Vojtěch. W młodości Vojtěch poważnie zachorował, więc pełni wiary rodzice poświęcili go Bogu jako kapłana, jeśli Bóg go uzdrowi. Vojtěch wyzdrowiał i został wysłany do Magdeburga w Niemczech, aby studiować pod kierunkiem biskupa Wojciecha, pierwszego biskupa tej diecezji. W ciągu dziesięciu lat studiów Vojtěch pogłębiał wiedzę i świętość. Spędzał długie godziny na modlitwie i był bardzo oddany opiece nad biednymi. Vojtěch darzył biskupa magdeburskiego tak wielkim szacunkiem, że przyjął jego imię, gdy przyjął sakrament bierzmowania. Biskup Wojciech z Magdeburga został później kanonizowany jako święty, podobnie jak jego uczeń, św. Wojciech z Pragi, którego święto obchodzimy dzisiaj.
Kiedy w 981 r. zmarł biskup magdeburski, młody Wojciech wrócił do ojczyzny, do Czech i dwa lata później przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa praskiego. Wkrótce potem biskup praski poważnie zachorował i na łożu śmierci przepełniony był strachem przed piekłem. Prowadził światowe życie, szukając raczej bogactw i wygody niż świętości. Umierające świadectwo biskupa wywarło wpływ na księdza Wojciecha, powodując, że pogłębił on swoje zaangażowanie w dążenie do świętości poprzez pokutę, modlitwę i prostotę życia. Wkrótce potem na kolejnego biskupa Pragi wybrano księdza Wojciecha. Choć początkowo stawiał opór, ostatecznie przyjął święcenia kapłańskie i w 983 r. przyjął święcenia biskupie. Mówi się, że gdy został biskupem, Wojciech rzadko się uśmiechał. Później zauważył: „Łatwo jest nosić mitrę i krzyż; ale rzeczą najstraszniejszą jest zdać sprawę ze swego biskupstwa Sędziemu żywych i umarłych”. Naprawdę czuł ciężar swojej odpowiedzialności.
Biskup Wojciech był początkowo radośnie witany w Pradze. Od początku swego biskupstwa prowadził proste życie, często się modlił i pościł, spał na podłodze w ramach pokuty, prawie codziennie głosił kazania i często odwiedzał chorych i więźniów. Chociaż mieszkańcy jego diecezji byli chrześcijanami, nie byli nimi długo i wielu z nich pozostało przy swoich dawnych pogańskich zwyczajach. Powszechnie praktykowali poligamię, bałwochwalstwo, niewolnictwo i różne inne niemoralności. Biskup Wojciech ciężko pracował, aby zaradzić temu złu, ale napotkał tak silny opór, że musiał uciekać do Rzymu. W Rzymie Ojciec Święty pozwolił mu wstąpić do klasztoru benedyktyńskiego św. Bonifacego. Jako biskup-mnich uniżył się, wykonując w klasztorze najbardziej służebne prace. W tym czasie mógł także odwiedzić Węgry, aby głosić Ewangelię, gdzie, jak się przypuszcza, ochrzcił przyszłego króla i przyszłego świętego Szczepana Węgierskiego.
Po około pięciu latach pobytu w klasztorze papież wysłał biskupa Wojciecha z powrotem do Pragi z pouczeniem, że jeśli ludzie będą nadal wrogo nastawieni, będzie mógł ponownie wyjechać. Biskup Wojciech przybył do Pragi i początkowo został przyjęty z wielką radością. Jednak po wznowieniu walki ze złem w swojej diecezji jego życie znów było zagrożone. W rezultacie wrócił do Rzymu i ponownie wstąpił do klasztoru benedyktynów, gdzie został przeorem. Niedługo potem udał się do Polski, aby pomóc swojemu przyjacielowi, księciu Bolesławowi I, i sprawował biskupstwo w Gnieźnie.
Po nawróceniu wielu ludzi w Polsce, biskup Wojciech spełnił życzenie Bolesława, aby udał się na północ, na terytorium Prus, wzdłuż Morza Czarnego, aby nawrócić szorstkich pogan tej ziemi. Polska niedawno stała się narodem chrześcijańskim, a książę Bolesław chciał nawrócić Prusów i podporządkować ich sobie. Prusacy byli narodem religijnym i wierzyli, że wszystko w świecie stworzonym ma ducha. Zwierzęta, drzewa i ziemie były czczone i czczone. Pogańscy kapłani praktykowali magiczne rytuały, prosząc o łaski tych niezliczonych duchów, a także regularnie starali się komunikować ze zmarłymi. Pewien czternastowieczny misjonarz tak opisał lud pruski: „Ponieważ nie znali Boga, dlatego w swoim błędzie czcili wszelkie stworzenie jako boskie, a mianowicie słońce, księżyc i gwiazdy, grzmoty, ptaki, a nawet czworonożne zwierzęta , nawet ropucha. Mieli też lasy, pola i zbiorniki wodne, które uważali za tak święte, że nie rąbali drewna, nie odważali się w nich uprawiać pól i łowić ryb” (Ojciec Piotr z Dusburga).
Kiedy biskup Wojciech przybył do Prus, jego głoszenie początkowo odnosiło sukcesy. Wkrótce jednak jego życie zostało zagrożone i musiał przenieść się w inne miejsce. Nadal znosił gniew miejscowej ludności, w tym pogańskiego księdza, który postrzegał go jako zagrożenie dla ich stylu życia. Ten pogański ksiądz wraz z tłumem zabił pewnego dnia biskupa, odciął mu głowę i umieścił ją na słupie. Dwa lata później Bolesław I odkupił ciało Wojciecha od pogan za cenę jego ciała w złocie. Gdy jego ciało wróciło do Polski, odbył się pogrzeb biskupa Wojciecha, który został pochowany w katedrze gnieźnieńskiej. W 999 r. papież Sylwester II kanonizował go świętym, a rok później do katedry gnieźnieńskiej przybył święty cesarz rzymski Otton III i modlił się przy grobie św. Wojciecha. Oddanie mu szybko wzrosło i przez stulecia chętnie proszono o jego wstawiennictwo za nowo nawrócone ziemie, na których służył.
Choć w pewnym świetle posługę św. Wojciecha jako biskupa można uznać za nieudaną, jego odwaga, wierność Ewangelii i przelana krew przypisuje się ciągłemu nawracaniu wielu osób w całych Czechach, Polsce i na Węgrzech. Pod koniec II wieku słynny pisarz chrześcijański Tertulian napisał: „Krew męczenników jest nasieniem chrześcijan”. Choć głoszenie Słowa Bożego otwiera umysły i serca na Prawdę, historia pokazuje, że radosne przyjęcie cierpienia, a zwłaszcza męczeństwa za Ewangelię, z mocą podsyca nasiona głoszonego Słowa Bożego. Święty Wojciech najpierw zasiał ziarno Słowa Bożego, a następnie podlał je swoją krwią. W rezultacie ziemie, na których usługiwał, zaczęły obficie wzrastać w wierze w Chrystusa, stając się na kolejne stulecia narodami chrześcijańskimi.
Zastanawiając się nad życiem św. Wojciecha, zastanów się, czy widzisz w swoim życiu jakieś podobieństwa. Czy starasz się dzielić Ewangelią z rodziną i przyjaciółmi, ale twoje wysiłki przynoszą niewielkie lub żadne widoczne owoce? Jeśli tak, zainspirujcie się dzisiejszym świętym i naśladujcie jego przykład odważnego poświęcenia się do końca, oddając w ofierze swoje życie, aby świadectwo waszej miłości zasiało ziarno, które Bóg zasiał w was.
Terminy
Wspierane przez iCagenda


