Święty Bruno z Kolonii to uczony i reformator, który porzucił zaszczyty, by założyć zakon żyjący radykalną ciszą i samotnością – Kartuzów. Tradycja czci go jako patrona opętanych; jego kult potwierdził papież Leon X w 1514 r. przez kanonizację równoważną.
Uważa się, że święty Bruno urodził się w zamożnej i wpływowej rodzinie Hardebüst w Kolonii, we współczesnych Niemczech. Status rodzinny zapewniłby mu dobre wykształcenie i pomyślną karierę. Jako nastolatek został wysłany do prestiżowej Szkoły Katedralnej w Reims, w Królestwie Francji, około 300 km od rodzinnego miasta. Po ukończeniu studiów wrócił do Kolonii, gdzie został kanonikiem w kościele św. Cuniberta. Najprawdopodobniej wówczas przyjął święcenia kapłańskie. W 1056 r., gdy kanonik Bruno miał około dwudziestu sześciu lat, został wezwany przez biskupa z powrotem do Reims, otrzymał kanonię w katedrze, wykładał w Szkole w Rheims, a później został rektorem tej szkoły. Te różnice mówią o jego charakterze, świętości i inteligencji.
Kiedy był kanclerzem, skorumpowany i światowy człowiek imieniem Manassès z Gournay został mianowany arcybiskupem Reims. Uczciwi kanonicy stanowczo sprzeciwiali się postępowaniu arcybiskupa, a kanonik Bruno przewodził. Arcybiskup został zdetronizowany przez lokalną radę, ale ten zaapelował do papieża i stał się agresywny wobec jego opozycji. Mniej więcej w tym czasie Bruno opuścił Reims, prawdopodobnie udając się do Rzymu, do czasu wyjaśnienia sprawy. Wreszcie w 1080 r. papież zdetronizował arcybiskupa, a ze strony duchowieństwa i świeckich rozległy się wołanie o mianowanie Bruna na kolejnego arcybiskupa. Bruno miał jednak inne plany. Zrezygnował z prestiżowych stanowisk w Reims i wyruszył, aby odpowiedzieć na Boże wezwanie do nowego życia.
Uważa się, że Bruno najpierw udał się około 160 km na południe do Molesme, gdzie spotkał się z mnichem i przyszłym założycielem zakonu cystersów, św. Robertem. Po krótkim pobycie zdecydował się udać dalej na południe z sześcioma towarzyszami, aby założyć nowy zakon pod władzą biskupa Hugona z Châteauneuf, biskupa Grenoble. Biskup Hugh powitał Bruna i jego towarzyszy i opowiedział im o swoim śnie, w którym widział, jak Bóg budował dom na pustyni dla swojej chwały, a siedem gwiazd wskazywało mu drogę. Biskup wierzył, że siedmiu mężczyzn to gwiazdy z jego snu, dlatego entuzjastycznie wspierał ich nową misję. Dzięki wsparciu biskupa Bruno i jego towarzysze udali się do górskiego kraju zwanego Chartreuse, gdzie zbudowali pustelnie i rozpoczęli radykalne życie składające się z modlitwy, nauki i pracy fizycznej. Piotr Czcigodny, opat Cluny, później tak opisali swoje wczesne życie: „Tam nadal mieszkają w milczeniu, czytając, modląc się, a także podejmując pracę fizyczną, zwłaszcza przepisując książki. W swoich celach, na sygnał dzwonu kościelnego, odprawiają część modlitwy kanonicznej. Na Nieszpory i Jutrznię wszyscy zbierają się w kościele. W niektóre dni świąteczne odchodzą od tego tempa życia... Następnie jedzą dwa posiłki, śpiewają w kościele o stałych godzinach i wszyscy bez wyjątku jedzą posiłek w refektarzu.
Bruno spędził około sześciu lat samotności w Chartreuse, kiedy w 1090 r. został wezwany przez papieża do Rzymu. Papież Urban II, który został wybrany na papieża w 1088 r., znalazł się w poważnym konfliktie ze Świętym Cesarzem Rzymskim i antypapieżem Klemensem III. Papież Urban był byłym uczniem Bruna i wezwał go, aby został doradcą, który miał pomóc w opanowaniu chaosu. Bruno posłusznie ruszył na pomoc papieżowi Urbanowi, służąc mu cicho i osobiście w Pałacu na lateranie w Rzymie. Jednak wkrótce po jego przybyciu cesarz rzymski siłą zajął Rzym, a Bruno i papież Urban musieli uciekać.
Około roku 1091 papież Urban chciał mianować Brunona arcybiskupem Reggio, jednak Bruno po raz kolejny sprzeciwił się temu pomysłowi i papież wybrał innego. Po błaganiu o powrót do swojej pustelni w Chartreuse, papież zgodził się pozwolić mu na założenie nowej pustelni we Włoszech, aby był bliżej i mógł być wezwany w razie potrzeby. On i kilku towarzyszy osiedlili się na pustyni w Kalabrii, gdzie zbudowali pustelnię o nazwie Sainte-Marie-de-la-Tour. O tym nowym życiu Bruno napisał w liście: „Mieszkam na pustyni w Kalabrii, z dala od domów. Jest ze mną kilku braci, z których niektórzy są bardzo dobrze wykształceni i pilnie czuwają nad swoim Panem, aby Mu natychmiast otworzyć, gdy zapuka”. Dziesięć lat później w tej pustelni zmarł Bruno.
Choć Bruno nigdy formalnie nie napisał regulaminu dla swojego nowo założonego zakonu, pozostawił im sposób na życie. Dwadzieścia sześć lat po jego śmierci spisano statuty kierujące ich powołaniem monastyczno-heremickim. Brunona szybko uznano za świętego, jednak zgodnie z ukrytym powołaniem zakon nigdy formalnie nie zwrócił się do papieża z prośbą o kanonizację. W ciągu następnych pięciuset lat liczba kartuzów rozrosła się do 198 klasztorów, w których żyło około 5600 członków. W 1514 roku podczas kapituły generalnej zakonu zwrócono się do papieża Leona X z prośbą o potwierdzenie zasług Brunona i zezwolenie na święto liturgiczne dla zakonu. Papież zatwierdził i udzielił równoważnej (równoważnej) kanonizacji, która nie wymagała długiego procesu, ale odbywała się wyłącznie za zgodą papieża. W 1623 r.
Często mówi się, że zakon kartuzów jest jedynym zakonem, który nigdy nie wymagał reformy. Mnisi-pustelnicy od początku pozostali wierni swoim statutom i pozostają nimi także dzisiaj. Prowadzą najbardziej radykalną formę życia religijnego w Kościele. Nie przyjmują gości, przebywają razem w całkowitej samotności, prowadzą życie kontemplacyjne, podejmują pokuty, wstawiają się za Kościołem i światem, szukają doskonałego zjednoczenia z Bogiem.
„Naszym głównym dążeniem i powołaniem jest poświęcenie się ciszy i samotności celi. Jest to ziemia święta, miejsce, gdzie Bóg i Jego sługa często rozmawiają, jak między przyjaciółmi. Tam dusza wierna często jednoczy się ze Słowem Bożym, oblubienica z Oblubieńcem, ziemia łączy się z niebem, a to, co ludzkie, z boskością” (Statuty 4.1). Ponadto przeżywają samotność we wspólnocie: „Łaska Ducha Świętego gromadzi samotnych, aby tworzyli komunię w miłości na obraz Kościoła, który jest jeden, choć rozproszony po całym świecie” (Statuty 21, 1). Gromadzą się kilka razy dziennie w swojej kaplicy na wspólną modlitwę, oprócz długich okresów prywatnej modlitwy w swoich pustelniach. Choć w tygodniu mnisi powstrzymują się od rozmów, w niedzielę wychodzą na dwugodzinny spacer, podczas którego swobodnie rozmawiają.
Oddając dziś cześć św. Brunonowi, przypominamy sobie także radykalne życie w samotności i modlitwie, jakie on i wielu kartuzów prowadziło po nim. Pozwólcie, aby ich świadectwo wezwało Was do życia w głębszej modlitwie i samotności. Zastanów się, w jaki sposób należy usunąć z twojego życia troski i troski tego świata. Rozważ spędzenie większej ilości czasu samotnie, na modlitwie, w oderwaniu od wszystkiego, co cię rozprasza. Wielu pustelników odkryło nieskończoną radość zjednoczenia z Bogiem w modlitwie i samotności. Odkrycie tego związku rzuca światło na głupotę ziemskiego życia i jego płytkość. Pozwólcie, aby św. Brunon przemówił do Was świadectwem swojego życia, abyście znaleźli się wśród tych, którzy odkrywają to, co on odkrył.


