Jeśli kiedykolwiek widziałeś obraz zakonnicy z krwawiącą raną na czole, prawdopodobnie patrzyłeś na św. Ritę z Cascii. Nazywana jest “świętą od spraw beznadziejnych”, a jej historia to opowieść o cierpieniu, nadziei i cichej, nieugiętej wierze.
Rita urodziła się pod koniec XIV wieku w Italii, gdzie szlacheckie rody toczyły krwawe spory. Już jako dziecko wyróżniała się posłuszeństwem, cierpliwością, przebaczeniem i nadzieją. Pragnęła zostać zakonnicą, ale z posłuszeństwa wobec rodziców poślubiła mężczyznę z jednej z walczących rodzin.
Życie z nim nie było łatwe. Był surowy, niepraktykujący, a ich małżeństwo pełne było cierpienia. Rita nie odpłacała jednak złem za zło. Jej łagodność i szacunek stopniowo przemieniły męża – pod koniec życia się nawrócił i pogodził z wrogami.
Tragedia nie opuściła jednak Rity. Jej mąż został zamordowany, a niedługo potem zmarli także synowie. W tej rozpaczy Rita znalazła jeszcze głębszą wiarę.
Starała się wstąpić do augustianek, ale zamknięto przed nią drzwi – dawne rodzinne waśnie sięgały nawet klasztoru. Według legendy pewnej nocy święci patronowie (Jan Chrzciciel, św. Augustyn i św. Mikołaj z Tolentino) cudownie przenieśli ją za klauzurę. Siostry uznały to za znak Boży i przyjęły ją do nowicjatu.
W klasztorze Rita zasłynęła pokorą, oddaniem i głęboką medytacją nad Męką Chrystusa.
Najbardziej niezwykłe wydarzenie jej życia miało miejsce podczas modlitwy w Wielki Piątek. Prosiła Chrystusa, by mogła uczestniczyć w Jego cierpieniu – szczególnie w bólu zadanym przez koronę cierniową. Jeden z kolców z krucyfiksu wydawał się odpaść i przebić jej czoło.
Od tego dnia Rita nosiła na czole otwartą, bolesną ranę, jakby jeden z cierni Chrystusa utkwił w jej ciele. Rana była nie tylko bolesna, ale i ropiejąca, o odrażającym zapachu – prawdziwe upokorzenie. Przez piętnaście lat aż do śmierci żyła z tym stygmatem, często samotnie, by nie narażać sióstr na nieprzyjemny zapach.
Po śmierci w 1457 roku smród zniknął, a w powietrzu uniósł się słodki zapach – znak świętości Rity.
Życie Świętej Rity pełne było cudów i legend. Już jako niemowlę otoczył ją rój pszczół – nie ukąsiły jej, co uznano za znak przyszłej świętości. Przed śmiercią, leżąc już w łóżku, poprosiła o różę z ogrodu – choć był środek zimy, znaleziono kwitnącą różę. Do dziś róże są symbolem modlitw do Rity, a wierni przynoszą je do jej sanktuariów.
Przypisuje się jej wiele uzdrowień, nawróceń i pojednań. Cuda uznane przez Kościół obejmowały m.in. uzdrowienie z ospy i nagłe odzyskanie wzroku przez dziewczynkę.
Dlaczego to właśnie do św. Rity zwracają się ludzie w sytuacjach beznadziejnych? Jej życie było pasmem cierpienia i rozczarowań – chciała być zakonnicą, musiała wyjść za mąż; kochała rodzinę, straciła ją; pragnęła pokoju, otaczała ją przemoc.
Mimo to nie straciła wiary. Przebaczała, gdy inni szukali zemsty. Miała nadzieję, gdy wszystko wydawało się stracone. Dlatego została patronką beznadziejnych spraw, chorych, kobiet doświadczających przemocy, tych, którzy stracili bliskich lub stoją przed niemożliwymi problemami.
W modlitwie powtarza się: “Święta Rito, patronko spraw niemożliwych, módl się za nami”.
W sztuce Rita niemal zawsze przedstawiana jest z raną na czole, często z różą lub cierniem w dłoni. Do Cascii, gdzie spoczywa jej nienaruszone ciało, pielgrzymują tysiące ludzi. Jej wspomnienie, 22 maja, obchodzone jest uroczystym poświęceniem róż i modlitwami.
Ale historia Rity nie jest tylko dla katolików – to opowieść o tym, jak można odpowiedzieć na cierpienie cierpliwością, na zło przebaczeniem, na rozpacz nadzieją.
Jedna z legend opowiada o matce, która przyniosła różę do sanktuarium Rity, prosząc o zdrowie dla swego dziecka. Dziecko wyzdrowiało. Inne historie mówią o więźniach, którzy dzięki wstawiennictwu świętej odnaleźli siłę do przebaczenia.
Najgłębsza lekcja płynąca z życia Rity: droga do prawdziwego pokoju często prowadzi przez cierpienie, ale trzeba ją przejść z nadzieją, pokorą i otwartym sercem. Jak modliła się sama Rita: “Pozwól mi cierpieć z cierpliwością, Panie, i daj mi łaskę przebaczenia”.
Święta Rita z Cascii – kobieta z raną cierniową – pozostaje przyjaciółką wszystkich, którzy czują się zagubieni lub bezradni. Jej życie, naznaczone cierpieniem i cudami, przypomina, że nie ma sytuacji naprawdę beznadziejnej, jeśli spotka się ją z wiarą, odwagą i miłością ponad miarę.
Gdy więc wydaje się, że wszystko stracone, zapal świecę, połóż różę u jej stóp i poproś o modlitwę. Jeśli ktoś rozumie sprawy niemożliwe, to właśnie ona.


