booked.net

banner nowy wersja 2

10 maja: Świętego Damiana de Veuster z Molokai, kapłana w USA

1840–1889 Patron wyrzutków i chorych na trąd Kanonizowany przez papieża Benedykta XVI 11 października 2009r.

Drogi Bracie, nadal jestem szczęśliwy i zadowolony i chociaż jestem bardzo chory, chcę tylko wypełnić wolę Dobrego Boga….Mogę jeszcze, choć nie bez trudności, stać każdego dnia przy ołtarzu, gdzie Nigdy nie zapomnę żadnego z Was. Proszę w zamian o modlitwę za mnie, gdy delikatnie będę prowadzony do grobu. Niech mnie Bóg wzmocni i obdarzy łaską wytrwałości i dobrej śmierci.
Ostatni list Świętego Damiana do brata

Jozef De Veuster był najmłodszym z siedmiorga dzieci urodzonych w biednej rodzinie rolniczej w środkowej Belgii. Józef do trzynastego roku życia uczęszczał do szkoły, kiedy to musiał pomagać ojcu w rodzinnym gospodarstwie rolnym. Kilka lat później, po wstąpieniu starszego brata do życia zakonnego, ojciec Józefa wysłał Józefa na studia, aby przygotować go do przejęcia rodzinnego biznesu. W szkole, podczas misji, usłyszał, jak Bóg wzywa go do życia zakonnego. W wieku dwudziestu lat Józef poszedł w ślady brata i wstąpił do Zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Józef przyjął później imię Damien, na cześć świętego z IV wieku, który był lekarzem i męczennikiem. Jego brat Auguste przyjął imię Pamphile. Dwie z ich sióstr również rozpoczęły życie zakonne.

W czasie formacji brat Damien musiał pilnie pracować nad nauką, aby dogonić innych uczniów. Jego starszy brat udzielał mu korepetycji, zadowalając przełożonych, którzy następnie dopuścili go do kapłaństwa. W ciągu pierwszych lat formacji brat Damian często modlił się przed obrazem św. Franciszka Ksawerego, prosząc o jego wstawiennictwo o łaskę wysłania na misję zagraniczną.

W 1863 roku brat brata Damiena, ojciec Pamphile, otrzymał wiadomość od swoich przełożonych, że zostaje wysłany na Hawaje w charakterze misjonarza. Zanim Pamphile zdążył wyjechać, poważnie zachorował. Brat Damien wkroczył i poprosił o pozwolenie na wyjazd na Hawaje w zamian za brata. Przełożeni zgodzili się i brat Damien przybył do Honolulu 19 marca 1864 roku, po sześciu miesiącach na statku. Dwa miesiące później przyjął święcenia kapłańskie.

W tym czasie w Królestwie Hawajów miał miejsce poważny kryzys zdrowotny. W ubiegłym stuleciu europejscy odkrywcy i handlarze przywieźli ze sobą różne choroby, takie jak grypa, ospa, kiła, cholera i krztusiec. Uważa się, że w latach trzydziestych XIX wieku chińskie statki przywiozły na wyspy straszliwą chorobę trądu. W odpowiedzi na narastający kryzys 1 stycznia 1865 roku rząd Hawajów przyjął przepisy mające na celu powstrzymanie rozprzestrzeniania się trądu. Ustawodawstwo zmusiło tych, którzy zachorowali na trąd, do wysłania do osady w odległej części wyspy Molokai, gdzie mieli żyć i ostatecznie umrzeć. To prawo rozdzierało rodziny i niszczyło tych, którzy zostali zarażeni. W ciągu następnej dekady wielu wysłanych do Molokai padło ofiarą nadużywania alkoholu i niemoralnego postępowania. Brakowało żywności dla wszystkich, a morale było dość niskie.

W 1873 roku, po dziewięciu latach bycia księdzem, ojciec Damien zgłosił się na ochotnika do udania się do kolonii dla trędowatych, aby zaspokoić duchowe potrzeby tej wspólnoty wyrzutków. Wkrótce po przybyciu na miejsce ojciec Damien wysłał list do Hawaiian Board of Health, w którym opisał stan około 700 trędowatych. Napisał, że „ci nieszczęśnicy, wypędzeni ze społeczeństwa, żyją razem, bez jakiejkolwiek różnicy ze względu na wiek czy płeć i bez nikogo, kto jest klasyfikowany według tego, czy ich choroba jest zaawansowana, czy we wczesnym stadium, i wszyscy, mniej lub bardziej, , nieznani sobie nawzajem. Spędzają cały czas grając w karty, popijając jakieś piwo ryżowe i oddając się różnym ekscesom. Przełożeni nakazali mu, aby nie dotykał trędowatych, nie pozwalał się dotykać przez nich i nie jadł z nimi. Ale ojciec Damien nie mógł zastosować się do tego polecenia, wiedząc, że Jezus swobodnie dotknął trędowatych. W liście do brata ojciec Damien napisał: „Ja sam staję się trędowatym wśród trędowatych, aby wszystko pozyskać dla Chrystusa. Z tego powodu, kiedy głoszę, zwykle mówię: „My, trędowaci”.

Przez następne piętnaście lat ojciec Damien niestrudzenie pracował jako prawdziwy ojciec, lekarz, robotnik budowlany, rolnik, grabarz i ksiądz. Przez całą swoją posługę dla trędowatych osobiście wykopał ponad 1000 grobów i zbudował tyle trumien dla pochowanych przez siebie osób, zapewniając im godny pogrzeb. Dla żywych zbudował setki domów, kaplic, dróg, szpitali, a nawet sieci świeżej wody. Uczył katechizmu, sprawował sakramenty i nawrócił wiele dusz. Regularnie odwiedzał każdą osobę znajdującą się pod jego opieką – zarówno katolika, protestanta, jak i ateistę. W 1885 roku napisał: „W tygodniu odwiedzam licznych chorych i zajmuję się sierotami, z których wszystkie są trędowate. Czasami przebywanie w otoczeniu tych nieszczęsnych dzieci może być dość nieprzyjemne, ale znajduję w tym pocieszenie. Dobrze uczą się katechizmu, codziennie są obecni na porannej Mszy św. i wieczornym różańcu”. Ojciec Damian przekształcił tę nędzną wspólnotę we wspólnotę wierzących, dając im nadzieję Ewangelii i godność, na jaką zasługują.

Wkrótce stało się jasne, że posługa ojca Damiana dotyczyła nie tylko mieszkańców wyspy. Wielu mieszkańców Europy zaczęło słyszeć o jego służbie i czerpało z niej inspirację. Listy, które pisywał do domu, publikowano w gazetach, a wraz ze wzrostem jego sławy napływały datki na pomoc w pracy. Choć wielu uważało go za współczesnego bohatera, inni krytykowali go za lekkomyślność za dotykanie trędowatych i pozwalanie się dotykać. Nawet niektórzy członkowie rządu hawajskiego odnieśli się krytycznie do jego ciągłych próśb o pomoc dla trędowatych.

Po jedenastu latach posługi trędowatym ojciec Damien sam zachorował na trąd. Cierpiał na tę chorobę przez kolejne pięć lat, umierając w czasie Wielkiego Tygodnia w szesnastym roku swojej posługi na wyspie. Na łożu śmierci oznajmił swoim towarzyszom, że Pan powołuje go do świętowania Wielkanocy w tym roku w niebie. Zmarł z sercem pełnym radości.

Na przestrzeni dziejów Kościół zawsze czcił męczenników. Ci, którzy chętnie znosili cierpienie i śmierć, zamiast wyrzec się wiary, dają nam potężne świadectwo. Ojciec Damien, choć nie był męczennikiem z krwi, był męczennikiem miłości. Jego miłość do odrzuconych przez społeczeństwo doprowadziła go do oddania życia za nich wszystkich, nie powstrzymując się od niczego. Efektem jego bohaterskiej ofiary było przekształcenie zdezorganizowanego społeczeństwa wyrzutków we wspólnotę wiary i nadziei.

Zastanów się nad swoim powołaniem, aby dotrzeć do tych, którzy doświadczają izolacji w swojej społeczności. Biedni, chorzy, chorzy psychicznie i grzesznicy – ​​wszyscy potrzebują Bożego miłosierdzia. Bądź otwarty na każdy sposób, w jaki Bóg może chcieć użyć cię jako narzędzia Swojej nieograniczonej miłości, przyrzekając, że sam będziesz męczennikiem miłości.

Święty Damienie, usłyszałeś wołanie Boga i odpowiedziałeś. Nie powstrzymywałeś się od niczego, oddając swoje życie z miłości. Proszę, módlcie się za mnie, abym miał oczy pełne miłości, aby widzieć wokół siebie złamanych i odrzuconych, i abym miał odwagę, której potrzebuję, aby odpowiedzieć im Sercem Chrystusa. Święty Damienie z Molokai, módl się za mną. Jezu ufam Tobie.