booked.net

banner nowy wersja 2

Aktorzy „The Chosen” opowiadają o wierze i zmaganiach życiowych

Kiedy twórcy „The Chosen” w 2017 roku zaczynali od projektu crowdfundingowego, w najśmielszych snach nie przypuszczali, że będą chodzić po czerwonych dywanach z Los Angeles do Nowego Jorku i z Londynu do Warszawa z wrzeszczącymi fanami proszącymi o selfie.

Pięć lat od premiery pierwszego sezonu serial o życiu Jezusa z Nazaretu ma obecnie ponad 770 milionów wyświetleń swoich odcinków i ma ponad 12 milionów obserwujących w mediach społecznościowychSezon czwarty zadebiutował w kinach w USA i Kanadzie 1 lutego, a wkrótce zadebiutuje w kilku innych lokalizacjach na całym świecie.

„Nie spodziewałem się tego. Myślę, że było to jedno z najbardziej entuzjastycznych przyjęć, jakie mieliśmy w związku z naszymi premierami” – powiedziała Elizabeth Tabish, która w serialu gra Marię Magdalenę, powiedziała OSV News w Warszawie 27 stycznia, dzień po wyemitowaniu dwóch odcinków czwartego sezonu w telewizji. wielkim ekranie w stolicy Polski, z 1600 fanami wypełniającymi cztery sale jednego z największych teatrów w mieście.

„To było bardzo ekscytujące, można było wyczuć ciepło i miłość ze strony Polaków, i to było po prostu bardzo podnoszące na duchu” – powiedział Jonathan Roumie, który gra Jezusa, kilka dni po spektakularnym przyjęciu ekipy na londyńskiej premierze 22 stycznia.

The Chosen” to przełomowy dramat historyczny oparty na życiu Jezusa Chrystusa widzianym oczami tych, którzy Go znali. Przedstawienie, którego akcja rozgrywa się na tle ucisku rzymskiego w Izraelu w I wieku n.e., przedstawia autentyczne i intymne spojrzenie na niezwykłe życie i nauki Jezusa. Ma trwać siedem sezonów.

„The Chosen” to obecnie jeden z najczęściej oglądanych programów na świecie, niezmiennie czołowy na platformach streamingowych Prime Video, Peacock i Netflix.

Seria zmieniła każdy aspekt życia Tabisha
Tabish powiedziała, że ​​serial „zmienił każdy aspekt” jej życia, ale nie spodziewała się, że to nastąpi. Prawie nie dostała się na przesłuchanie do tej roli.

„Zanim to zarezerwowałem, próbowałem rzucić aktorstwo. Nie dostawałem takich ról, jakie naprawdę chciałem grać, więc powiedziałem mojemu agentowi, żeby po prostu przestał mnie zgłaszać. Muszę zmienić bieg, zająć się czymś bardziej praktycznym” – powiedziała o okresie swojego życia, w którym miała trudności nawet z opłaceniem czynszu.

Ale agent nalegał, aby wzięła udział w przesłuchaniu do serialu „przeczytała scenariusz pierwszego odcinka i bardzo związała się z jej postacią, była tak pięknie napisana fabułya emocjonalnej głębi i złożoności.Pomyślałam: to jest to, co chciałabym robić” – powiedziała.

"Możemy stworzyć coś, co w cudowny sposób wpłynie na ludzi, dając widzom nadzieję i tworząc coś, co ma cel”.

Tabish czuje się teraz głęboko związany ze św. Marią Magdaleną , jedną z najbardziej znanych postaci otaczających Jezusa, ale także najbardziej tajemniczą.

„Fakt, że tam była, że ​​była pierwszą osobą, która widziała jego zmartwychwstanie, sprawiał wrażenie, że ta kobieta jest wyjątkowa w tej historii – i oczywiście w pewnym sensie pobudza wyobraźnię ludzi od tysięcy lat” 

Roumie, wielki fan Jezusa
Dla Roumiego, praktykującego katolika, rola Jezusa również była zaskoczeniem. Na wiele lat przed rozpoczęciem projektu „Wybrańcy” miał zagrać dobrego złodzieja w przedstawieniu nakręconym z okazji nabożeństwa w Wielki Piątek. Jednak w ostatniej chwili reżyser zmienił rolę na Jezusa.

„I powiedziałem: och, stary, Jezus ma w tym filmie jakieś pięć linijek. Ale wiesz, kocham Jezusa. Jestem wielkim fanem Jezusa. I pomyślałem: cóż, spójrz, to okazja, aby zagrać Jezusa” – wspomina.

Kiedy ten sam reżyser, Dallas Jenkins, zaprosił Roumiego do roli Jezusa w serialu „Wybrani”, ten chciał przyjąć tę rolę, mimo że Jenkins powiedział mu, że serial „prawdopodobnie nigdzie nie pójdzie, ale przynajmniej będzie to trochę pracy.”

Roumie, podobnie jak Tabish, miał własne problemy, zanim zaczął filmować.

„Przez osiem lat walczyłem w Los Angeles, zanim ukazał się „The Chosen”, a trzy miesiące przed „The Chosen” zobowiązałem się oddać wszystko Bogu, wypuścić wodze kontroli nad moją karierą, nad moją koncepcją o tym, jak według mnie powinno wyglądać moje życie i jak powinna wyglądać moja kariera” – powiedział.

„A kiedy to zrobiłem, wszystko się zmieniło w ciągu 24 godzin” – kontynuował. „A potem, trzy miesiące po tym konkretnym dniu, w którym odpuściłem, Dallas (Jenkins, reżyser) zadzwonił do mnie i powiedział: «Zrobimy ten program». Od tego czasu była to po prostu podróż w kierunku coraz głębszego pogłębiania się w mojej wierze.

Wyzwanie ukazywania Jezusa
Od początku wyzwanie zagrania Jezusa nie było dla niego łatwe. Przypomniał sobie, że kiedy scena z pierwszego sezonu wymagała od Roumiego głoszenia bezpośrednio na podstawie Pisma Świętego, poczuł, że było to dla niego ciężkie brzemię do udźwignięcia.

„W tym momencie zacząłem być przytłoczony i pomyślałem: «Co ja tu w ogóle robię?». Jak w ogóle wypowiadam te słowa? Nie jestem godzien głosić tych słów, które głosił Jezus, a teraz przedstawiać go całemu światu, który to zobaczy. To było całkowicie przytłaczające” – powiedział OSV News.

„Rozmawiałem z naszym reżyserem i on właśnie przypomniał mi, że naszym przeznaczeniem jest tu być, że nie bez powodu jesteśmy tu, aby zrobić tę historię. I to dało mi duży komfort” – kontynuował Roumie. „A ja nadal po prostu się modliłam, rozeznawałam i naprawdę zakorzeniłam się w fakcie, że Bóg postawił mnie na tej drodze z konkretnego powodu”.

Podczas pobytu w Polsce Roumie odwiedzał i modlił się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia i sąsiadującym z nim Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie. „To było naprawdę piękne” – powiedział.

Przepis na sukces serialu
Zapytany o przepis na sukces serialu Tabish powiedział, że „zaczyna się od scenarzystów i zaczyna się od scenariusza — nasi scenarzyści tak dobrze znają Biblię”.

Dodała, że ​​pisząc postacie z pism świętych jako sympatyczne, zabawne i inteligentne, „wprowadź do całości tego rodzaju współczesną wrażliwość, dzięki czemu współcześni widzowie będą mogli utożsamić się z tymi postaciami. Ponieważ jeśli przeniesiesz to ze strony do prawdziwego życia, można je powiązać. W rzeczywistości przechodzą przez ten sam rodzaj zmagań, przez które przechodzimy my”.

Często postacie biblijne są traktowane jako ludzie „unoszący się nad ziemią, gdziekolwiek się udasz” i „ludzie nie mogą się z tym utożsamić” – dodał Roumie.

Jednak w serialu widzą Jezusa, który „cierpiał, miał kłopoty tak samo, jak ja mam kłopoty, zmagania i próby” – powiedziała Roumie. „I tak myślę, że dlatego ludzie widzą siebie w każdym z bohaterów i wtedy to ich przybliża do wiary, wiedząc, że wszyscy ci ludzie, nawet Jezus, doświadczyli pełni człowieczeństwa. Jezus (był) oczywiście bez grzechu, a mimo to doświadczył całego spektrum emocji”.

Dla Tabisha „Maryja (Magdalena) jest uosobieniem nas wszystkich – ułomnych ludzi, którzy potrzebują pomocy, którzy potrzebują Jezusa, którzy potrzebują ratunku”.

Serial zmienił życie
„Rescue” nie jest przesadą w przypadku osób dotkniętych w czasie rzeczywistym serialem „Wybrani”. Dostaje setki świadectw osób zmienionych przez serial, w tym powrót do Kościoła. Zna ludzi, którzy „chcieli odebrać sobie życie, ale zdecydowali się tego nie robić, ponieważ w pewnym momencie wstawił się za nimi przyjaciel i pokazał im ten program. A po obejrzeniu pierwszego odcinka serialu ogarnęło ich poczucie, że, wiecie, Bóg ma wobec nich cel. Postanowili więc nie iść dalej i odebrać sobie życie.

Roumie spotkał parę, która powiedziała mu, że program pomógł im odnowić małżeństwo i rozpocząć studia biblijne. Innym fanem programu jest rozeznające kapłaństwo „i powiedział, że ten (program) wywarł bezpośredni wpływ. Więc chwała Bogu! To tylko to. To niesamowite, jak duży wpływ na człowieka może mieć program telewizyjny. Więc naprawdę zaczynacie zdawać sobie sprawę, że jako aktorzy w tym konkretnym serialu ciąży na nas pewnego rodzaju ukryta odpowiedzialność” – powiedział.

„Tutaj umieścił mnie Bóg”
Zapytany, czy trudno jest być aktorem, którego twarz milionom ludzi kojarzy się z twarzą Zbawiciela, Roumie odpowiedział, że stara się podejść do tego z pokorą.

„Pogodziłam się z faktem, że to właśnie tutaj umieścił mnie Bóg. Staram się po prostu dobrze gospodarować darami i odpowiedzialnością, odgrywając tę ​​rolę i ostatecznie, surrealistycznie, stając się tym, co ludzie wyobrażają sobie jako twarz Jezusa w ich czasach współczesnych. Dlatego staram się o tym nie myśleć za dużo. […] To poniżające i zaszczyt” – powiedział, dodając, że jest po prostu „człowiekiem z wadami”.

„Jestem po prostu osobą, która, wiesz, ma naprawdę interesującą pracę i gra tę postać. Dlatego jestem za to wdzięczny” – powiedział.

Zaangażowanie finansowe osób zaangażowanych w pierwsze etapy produkcji „Wybranych” wskazuje na ogromne znaczenie serialu dla widzów – powiedzieli aktorzy OSV News.

„Zapewniono nam środki, ponieważ moim zdaniem ludzie, którzy chcą to zobaczyć, desperacko chcą to zobaczyć” – powiedział Tabish.

Sukces crowdfundingu
Ludzie chcieli finansować program poprzez finansowanie społecznościowe, ponieważ ma w sobie „ten pierwiastek autentyczności, szczerości i chęci zaniesienia światu czegoś, o czym wiemy, że jest prawdziwe” – dodał Roumie.

Kiedy producenci postanowili odblokować serial i przesyłać go strumieniowo za darmo, „eksplodował w chwili, gdy to zrobili” – powiedział Roumie. „Pozyskaliśmy cztery razy więcej osób, które pomogły nam sfinansować kolejny etap, następny sezon, kiedy już udostępniliśmy go za darmo”.

W czwartym sezonie, pełnym poruszających scen, w tym z Janem Chrzcicielem i Łazarzem, Tabish powiedział: „W pewnym sensie doszliśmy do punktu, z którego nie ma odwrotu. Wszystko jest trochę bardziej niebezpieczne, stawka jest wyższa. … Nie ma powrotu. To bolesny sezon pod wieloma względami.”

Ukrzyżowanie
Zapytany, czy czuje niepokój na myśl o zbliżającym się ukrzyżowaniu Jezusa jako aktor go grający, Roumie powiedział: „Nie mogę się doczekać, aby opowiedzieć tę historię, ale występ w tym miejscu – wiem – będzie dla mnie osobiście wyzwaniem jako aktora aktor i jako chrześcijanin. To bolesna część tej historii, ale to nie koniec. Koniec tej historii kończy się życiem, światłem, prawdą, zbawieniem i wiecznością. To koniec tej historii.”

Dla Roumiego czwarty sezon był „przez jakiś czas całkowicie trudny do nakręcenia na poziomie technicznym, a na poziomie narracyjnym był bolesny, smutny i czasami trudny”, ale „to, co ostatecznie z tego wyniknie i przesłanie czwartego sezonu… oraz wiara, zachęta, nadzieja i przesłanie, aby zaufać i pokładać wiarę w Bogu oraz w to, że On cię wspiera – ostatecznie jest to piękno, z którym, jak sądzę, widzowie będą wychodzić z kin”.

Ostatnio dodane