booked.net

banner nowy wersja 2

Dlaczego czcimy męczenników między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem

Czy zastanawialiście się kiedyś nad świętami w dni powszednie pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem? Należą do nich dwaj męczennicy – ​​św. Szczepan i św. Tomasz Becket – oraz Święte Dzieciątka, które straciły życie w wyniku zaciekłej pogoni Heroda za Chrystusem. Należą do nich także apostoł Jan, który w czasie narodzenia Jezusa nawet się nie urodził. Co Kościół chce nam powiedzieć, umieszczając te szczególne święta tuż po radosnej celebracji narodzin Zbawiciela?

Zastanawiałem się nad tym pytaniem, gdy natknąłem się na coś, co sugeruje odpowiedź. W Drugim Liście do Koryntian św. Paweł pisze: „Znacie bowiem miłosierny czyn naszego Pana Jezusa Chrystusa, że ​​dla was stał się ubogim, chociaż był bogaty, abyście wy przez swoje ubóstwo stali się bogaci” (2 Kor 8:9).

W swój niepowtarzalny sposób św. Paweł podsumowuje tutaj znaczenie wcielenia Chrystusa, które świętujemy w okresie Bożego Narodzenia. Druga Osoba Trójcy przyjęła ludzką naturę i wkroczyła w historię („stała się biedna”) właśnie w tym celu, aby odkupić nas od grzechu („abyście… stali się bogaci”). Stało się to poprzez macierzyństwo Najświętszej Dziewicy – ​​Tej, która powiedziała „tak” aniołowi – wybranego narzędzia, za pomocą którego Bóg-Człowiek rozpoczął swoją odkupieńczą misję (jak przypomina nam uroczystość Maryi, Najświętszej Bożej Rodzicielki w Nowy Rok). Dzień).

Te pozornie nie na miejscu święta pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem idealnie wpisują się w te ramy

Uczestnictwo w odkupieniu
Podobnie jak sam Jezus, św. Szczepan i św. Tomasz Becket „ubożeli” – oddali swoje życie i w ten sposób dołączyli do grona tych, którzy przez męczeństwo uczestniczą w odkupieńczym dziele Chrystusa. Św. Szczepan, pierwszy męczennik, którego śmierć opisana jest w Dziejach Apostolskich, umarł głosząc Chrystusa. Św. Tomasz, XII-wieczny arcybiskup Canterbury, został zabity na rozkaz króla 29 grudnia 1170 roku za przestrzeganie praw Kościoła Chrystusowego.

Jeśli chodzi o Święte Dzieciątka, umarły one w miejsce Jezusa jako odpowiednik chóru aniołów, który w noc Bożego Narodzenia śpiewał: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój tym, w których spoczywa Jego łaska” (Łk 2: 14).

Św. Jana Apostoła? Wspaniały prolog jego Ewangelii celebruje Wcielenie („Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”), przywołując mękę Chrystusa i jej skutek: „Przyszedł do swojej własności, ale swoi Go nie przyjęli… dał moc aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1,11-12).

„Radujemy się i smucimy zarazem”
Zatem na swój sposób te poświąteczne święta należą tam, gdzie są. Zrozumiał to TS Eliot, pisząc swój dramat wierszowy „Morderstwo w katedrze”, oparty (luźno) na męczeństwie św. Tomasza Becketa. W kazaniu bożonarodzeniowym Becket zauważa, że ​​bezpośrednio po Bożym Narodzeniu następuje święto pierwszego męczennika, św. Szczepana. Wypadek? „W żadnym wypadku” – oświadcza wkrótce męczeński arcybiskup, dodając:

„Jak radujemy się i lamentujemy zarazem z powodu Narodzin i Męki naszego Pana, tak też w mniejszej postaci radujemy się i opłakujemy śmierć męczenników. Męczennik, święty, jest zawsze tworzony z zamysłu Boga, z Jego miłości do ludzi, aby ich ostrzegać i prowadzić, aby sprowadzić ich z powrotem na Jego drogi. Prawdziwym męczennikiem jest ten, kto stał się narzędziem Boga, kto zatracił swoją wolę w woli Bożej”.