Jednoosobowa armia dla Boga; długa praktyka nauczyła go, jak głosić Prawdę
Dzisiejsza święta i św. Franciszek z Asyżu byli bliskimi sobie rówieśnikami. Obaj założyli wpływowe zakony, współpracowali z tymi samymi papieżami i kardynałami, a wkrótce po śmierci zostali kanonizowani. Franciszek pozostaje bogatą, trójwymiarową postacią w technikolorze nawet wiele stuleci po swojej śmierci. Dominik, wręcz przeciwnie, jest cieniem. Franciszek zeskakuje ze strony. Dominik znajduje się między wierszami. Żaden kult jednostki nie rozwinął się wokół Dominika tak, jak wokół Franciszka. Jednak podczas gdy Franciszek nie nadawał się na przywódcę i był zakłopotany koniecznościami organizacyjnymi, Dominik po cichu celował w każdej dziedzinie. Dzięki umiejętnościom Dominika jego dobrze zorganizowany zakon nie miał żadnych poważnych problemów, które prawie skazały franciszkanizm. Osobowość Dominica wycofuje się za szum i gwizd zakonu, który uosabiał jego wizję.
Dominik, urodzony w Hiszpanii, spędził wiele lat poświęcając się studiom uniwersyteckim, zanim towarzyszył miejscowemu biskupowi w królewskiej wyprawie, która prowadziła go przez Europę, w tym przez południową Francję. W Tuluzie we Francji Dominik po raz pierwszy zetknął się z katarami, heretycką sektą rygorystycznych purystów z marginesu chrześcijaństwa. Dominik spędził większą część swoich dziesięciu lat swojego krótkiego życia na strategicznych rozważaniach i wdrażaniu planu duszpasterskiego mającego na celu przywrócenie katarów w ramiona Matki Kościoła.
Dominik bardzo wcześnie w tym misyjnym przedsięwzięciu doszedł do wniosku, że świadectwo księży musi być bardziej autentyczne, aby było skuteczne wśród katarów. Nigdy więcej podróżowania konno. Nigdy więcej dobrych posiłków. Nigdy więcej zajazdów. Nigdy więcej łóżek. Nigdy więcej butów. Kapłani, którzy udali się do katarów, muszą żebrać jak święci katarzy. Muszą chodzić, a nie jeździć konno, jak święci katarzy. Muszą chodzić boso, pościć, modlić się, być pokornymi, nosić proste ubrania i żyć w ścisłej czystości i celibacie, jak święci katarzy. Wtedy i tylko wtedy katarzy słuchaliby kapłanów. Katarzy posłuchali Dominika. Praktykował te rzeczy rygorystycznie i z radością przez wiele lat. Był ikoną autentycznego kapłana. Krótko mówiąc, Dominik był wiarygodny, a jego nauka była oczywista w jego kazaniach. Niemniej jednak wysiłki duszpasterskie Dominika ostatecznie musiał ustąpić wobec przemocy religijnej, tak powszechnej w tamtych czasach. Władzom kościelnym i państwowym zabrakło cierpliwości, a katarzy zostali bezlitośnie zmiażdżeni w swoim występku.
Jego wieloletnie kierowanie zespołem wykształconych kaznodziejów w trudnej sytuacji duszpasterskiej przygotowało Dominika do przywództwa i dało mu silne poczucie, jak solidna teologia wpływa na praktykę duszpasterską. Kochanie Boga nie było jak randka w ciemno. Kościół dał wiernym narzędzia do poznania Boga, a nie tylko poznania Go . Kościół dał wiernym konkretne środki do kochania Boga, a nie tylko mgliste mówienie o kochaniu Go. Dominik znał prawdę i wiedział, jak skutecznie ją przedstawiać słowem i przykładem. W 1215 roku otrzymał papieskie pozwolenie na prowadzenie własnej grupy kaznodziejów. W tym samym roku wziął udział w IV Soborze Laterańskim w Rzymie, aby umocnić swoją pozycję kanoniczną.
Od 1215 roku aż do śmierci Dominik podróżował, organizował, rekrutował i planował. Wbijał fundamenty swojego zakonu głęboko w teologiczne i kanoniczne podłoże. Pośród tego tornada działalności żył doskonałym ubóstwem, czystością, posłuszeństwem, pokorą i miłością. Znany był z tego, że często powtarzał: „Kto rządzi namiętnościami, ten jest panem świata. Musimy albo nimi rządzić, albo być przez nich rządzeni. Lepiej być młotem niż kowadłem”. W każdej rozmowie dzielił się owocami swojej kontemplacji i zachęcał do tego braci. Jego bieda była taka, że kiedy zmarł w Bolonii, tuż po pięćdziesiątce, leżał w czyimś łóżku, bo własnego nie miał, ubrany w cudzy habit, bo jego własny się rozpadł. Za jego życia zakon dominikański eksplodował wzrostem. Do dziś jest to jeden z najwybitniejszych i prawdziwie światowych zakonów Kościoła poświęcony nauce, głoszeniu kazań, edukacji, publikowaniu i ewangelizacji. Jeśli przyczyny poznaje się po ich skutkach, to św. Dominik był nieustępliwą, jednoosobową armią Boga.
Święty Dominiku, Twoje oddanie się prawdom wiary katolickiej daje wiernym piękne świadectwo. Pomóż nam naśladować Twoje ubóstwo, miłość i czystość w naszym codziennym życiu i dążyć do pozyskania Twojej erudycji i werwy w ewangelizowaniu innych słowem i czynem.


