Drodzy Dobroczyńczy! Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, dla nas już 19 – ste z kolei na Syberii. Są to Święta ogromnej radości i nadziei. Na świat przychodzi Syn Ojca Przedwiecznego, Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zstępuje na ziemię Słowo, przez które wszystko się stało, a Które pragnie zamieszkać w sercu każdego człowieka. Wraz z pasterzami pośpieszmy do Betlejem, wejdźmy do stajenki w postawie adoracji, patrząc z uwielbieniem na nowo narodzonego Odkupiciela. Niech Dzieciątko Jezus uśmiechnie się do Was i błogosławi Wasze codzienne sprawy, obdarzy potrzebnym zdrowiem i obfitością wszelkich łask.
Przy okazji Świąt przepełnionych obecnością Boga i Jego miłością, pragniemy podzielić się tym, czego dokonał Miłosierny Bóg w sercach naszych podopiecznych, tych najmniejszych w Edmundowej ochronce, w dzieciach szkolnych, a także w życiu naszych dorosłych parafian i innych spotykanych ludzi.
Przedszkolaki obchodziły ostatnio urodziny założyciela naszego Zgromadzenia Edmunda Bojanowskiego. Uczestniczyły w Mszy świętej dziękczynnej za życie, działalność i za założone przez Niego ochronki. Podziwiałyśmy ich, jak pięknie, z wielkim zaangażowaniem śpiewają. Wielokrotnie na pytania kapłana odpowiadały, że najważniejsze jest w życiu to, aby kochać Boga, Matkę Bożą i Edmunda Bojanowskiego. Potem, pod przewodnictwem Siostry, odegrały swoim najbliższym scenkę z życia naszego Założyciela. Na koniec mały "Edmund" wszystkim zebranym rozdawał pierniczki, w których przygotowaniu miały również udział dzieci, gdyż pomagały Siostrze przy ich pieczeniu i dekorowaniu. W kościele dla parafian wystąpiły starsze dzieci - „szkolniki”, ukazując życie bł. Edmunda w aspekcie miłosiernej miłości.
W okazywaniu wiary i miłości do Boga dzieci są bardzo spontaniczne. Na przykład 4-letni Bogdan, gdy leciał z rodzicami samolotem, w czasie startu zaczął głośno śpiewać pieśń: ”Przepiękny Boże, który mieszkasz w niebie...” W ten prosty sposób pomógł wszystkim pasażerom wznieść dusze do Boga. Z kolei 9-letnia Włada w rozmowie z Siostrą stwierdziła, że u Boga jest wszystkiego dużo: jest i Ojciec, i Syn, i Duch Święty - i wszystkich potrzeba kochać. Również 9- letnia Krystynka powiedziała rodzicom, że ona już jest „niewiastą Pana Jezusa”. Wszystkich w domu gromadzi do wspólnej modlitwy i zachęca do unikania niecenzuralnych słów.
Teraz zaczynamy przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. W trakcje katechezy jedna z nowch dziewczynek pyta: „Jezus już się narodził... To co, będzie jeszcze jeden, nowy Jezus?” Dla nas to pytanie brzmi zabawnie, ale przede wszystkim stanowi zachętę do podnoszenia poziomu wiedzy religijnej naszych podopiecznych. W czasie tygodniowej jesiennej przerwy w nauce, zorganizowałyśmy u nas „ferie z Bogiem", a w ich programie oprócz innych zajęć była katecheza i modlitwa. Zakończyły się niedzielną Mszą świętą, z przygotowaną przez dzieci oprawą liturgiczną. Niektóre z nich są ministrantami lub przygotowują się do chrztu świętego.
Witalik, wychowanek naszej ochronki, chłopak bardzo żywy, ma bardzo trudną sytuację rodzinną. Jak to dobrze, że zaczął chodzić do kościoła! Występuje w przedstawieniach, ale najważniejsze jest to, że zaczyna zmieniać swoje postępowanie. W szkole stara się kontrolować swoje zachowanie, a poprawę zauważyli również nauczyciele.
Cieszymy się naszym parafianinem, który jest prawdziwym apostołem Bożego miłosierdzia. Jest to osoba zaliczająca się do kręgów inteligencji, i także w tym środowisku rozdaje przywiezione przez nas z Polski obrazki z Jezusem Miłosiernym i koronką w języku rosyjskim. Uczy modlitwy poleconej przez Jezusa s. Faustynie: ”Jezu ufam Tobie”. Zachęca również do czynienia dzieł miłosierdzia i sam wiele pomaga innym, także przychodzącym do nas bezdomnym. Możemy powiedzieć o nim, że „czyni miłosierdzie swoimi rękami, oczami, słuchaniem, mową i sercem.”
W okresie letnim przez 4 miesiące mieszkało u nas dwoje bezdomnych. Starałyśmy się im pomóc, a oni chcieli żyć inaczej niż dotąd. Zaczęli pracować, znaleźli swoje "połówki", wynajęli mieszkanie. Stawiają pierwsze kroki na drodze trwania w trzeźwości. Teraz modlimy się, by Bóg pomógł im wytrwać w dobrym do końca.
Przez pół roku mieszkał w naszym domu starszy człowiek, około osiemdziesięcioletni. Cała jego rodzina wyjechała, a on został sam, na naszym utrzymaniu. Dzięki Bogu, udało mu się znaleźć odpowiednie pomieszczenie u znajomych.
Smutkiem napawa nas sytuacja 22 letniej Ireny, której 4 synów zabrano do domu dziecka. Wychowywała chłopców samotnie, ale największym problemem jest jej uzależnienie od alkoholu. Pomagałyśmy tym dzieciom, a dwóch z nich przychodziło do naszego domu.
I tak Bóg przyprowadza nam różnych ludzi, także bardzo zagubionych, poranionych przez życie. Staramy się ich wysłuchać, wesprzeć dobrą radą lub innymi sposobami. Niektórym pomagamy wrócić do rodziny, są osoby proszące o zimowe ubrania, jedzenie czy kupienie biletu do domu.
Wszystkie te wydarzenia i spotkania z ludźmi codziennie oddajemy miłosiernemu Bogu i prosimy, by On sam zaradził potrzebom duchowym i materialnym. A Wam, nasi Przyjaciele, z całego serca po raz kolejny dziękujemy za pomoc materialną i duchową. Naszą wdzięczność i pamięć wyrażamy w modlitwie –
Siostry Służebniczki z Czity:
s. Michalina, s. Maria, s. Barbara i s. Małgorzata










