„Memento mori” to łacińska fraza, która dosłownie tłumaczy się na „pamiętaj o swojej śmierci.” Dla katolików i wielu innych wierzących, to przypomnienie jest czymś więcej niż tylko zwróceniem uwagi na nieunikniony koniec życia. To wezwanie do refleksji nad kruchością życia i do życia z głębszym celem.
Jako katolicy jesteśmy zachęcani do „pamiętania o swojej śmierci”, ale dlaczego? Ponieważ świadomość naszej śmiertelności może być motorem, który skłania nas do głębszego zrozumienia i docenienia daru życia, które mamy tu i teraz. Wszyscy umrzemy. Każdy z nas. To nieuchronne zakończenie, które dotyczy nas wszystkich, bez względu na to, kim jesteśmy i skąd pochodzimy.
I z czasem zmienią się także wszyscy, których znamy i kochamy. Każde życie, które dotknęło naszych serc, będzie musiało stawić czoła własnemu końcowi. Ta rzeczywistość może wzbudzić strach w sercu nawet najbardziej wiernego chrześcijanina. Strach przed nieznanym, przed utratą i przed rozstaniem z tym, co znamy. Jednak jeśli dążymy do świętości i zgodności z wolą Boga, nie musimy bać się śmierci. Niebo — ostateczne zjednoczenie z Panem, który jest źródłem naszej radości — jest nagrodą dla tych, którzy byli wierni na ziemi. To obietnica wiecznego szczęścia, które przewyższa wszelkie ziemskie przyjemności. A śmierć jest po prostu ścieżką, którą musimy podążać, aby się tam dostać. Jest to przemiana, przejście do życia wiecznego, gdzie wszelkie smutki zostaną zamienione na nieskończoną radość.
Wiedząc o tym, możemy żyć swobodnie w świetle Bożej miłości do nas. Możemy spędzić nasze życie szukając Jego woli i pragnąc tylko, aby Jego wola została spełniona. To życie naznaczone jest misją, wyjątkowym powołaniem, które każdy z nas ma do wypełnienia. Możemy porzucić nasz strach przed śmiercią i przyjąć wyjątkową misję, o którą prosi nas w naszym ograniczonym czasie na ziemi. Zamiast obawiać się tego, co nieznane, możemy skupić się na miłości i służbie, które dają sens każdemu dniu.
Zamiast skupiać się na niekontrolowanych aspektach śmierci, Bóg wzywa nas do radowania się darem naszych nieśmiertelnych dusz i do przyjęcia nadziei i obietnicy ukrytej w śmierci cielesnej. Chrystus pokonał grzech i śmierć swoją własną śmiercią i zmartwychwstaniem, więc chociaż musimy przejść przez śmierć cielesną, zbawienie naszych dusz i zmartwychwstanie naszych ciał czekają na nas. To właśnie w tym akcie najwyższego poświęcenia Chrystusa odnajdujemy siłę i pewność, że nasza śmierć jest zaledwie początkiem nowego życia.
Nowe spojrzenie na zwykle przerażającą koncepcję śmierci jest jednym z wielu owoców praktykowania memento mori, co po łacinie oznacza „Pamiętaj o swojej śmierci.” Praktyka ta pozwala nam na codzienne przypominanie sobie o tym, co naprawdę ważne, i inspiruje nas do życia w sposób, który przygotuje nas na spotkanie z Bogiem twarzą w twarz. Wziąć sobie do serca memento mori oznacza pamiętać o własnej śmierci i żyć każdego dnia tak, abyśmy byli przygotowani na ujrzenie oblicza Boga. To wezwanie do życia pełnią życia, z miłością, pokorą i oddaniem.
Praktykowanie memento mori jest niezbędne, ponieważ utrzymuje rzeczywistość naszej śmiertelności obecną w naszych umysłach, abyśmy mogli najlepiej żyć w sposób, który zapewni nam niebo po naszej śmierci, która może nadejść niespodziewanie. Jak potężne jest przygotowanie się tu i teraz, o czym wiemy, że jest ulotne, na dar wieczności z Chrystusem Jezusem! To życie, które jest zaledwie chwilą w porównaniu z wiecznością, jest cenne. Każda chwila jest darem i tajemnicą, którą powinniśmy docenić i pielęgnować.
Pewnego dnia, z ręki śmierci, spojrzymy na Tego, o którym wiemy, że nas kocha. Jego królestwo i nasza relacja z Nim przetrwają wieczność, gdy zostawimy za sobą wszystko, co wiemy o tym świecie. W tym momencie, w tej ostatecznej chwili przejścia, odkryjemy pełnię życia, o której zawsze marzyliśmy.
Więc do tego dnia: memento mori! Żyjmy z pełnią serca, z otwartością na miłość i nadzieję, które przewyższają wszelkie ziemskie lęki.


