Św. Benedykt nawołuje nas do zrobienia czegoś, do czego nie jesteśmy przyzwyczajeni… słuchania.
„Słuchaj, synu mój, przykazań twego pana i nakłoń ucho swego serca, a z radością przyjmuj i wiernie wypełniaj napomnienia swego kochającego Ojca…”
Słuchać.
Od początku swoich rządów św. Benedykt nawołuje do zrobienia czegoś niewygodnego: słuchania, prawdziwego słuchania.
Ciągle zalewani hałasem w wiadomościach, mediach społecznościowych, telewizji, podcastach i muzyce, możemy błędnie wierzyć, że zawsze słuchamy czegoś.
Jednak w swoim usilnym apelu o słuchanie św. Benedykt sugeruje bardziej radykalne podejście do słuchania, nie tylko bierne pochłanianie hałasu i słów, ale „nakłanianie ucha swego serca”. Jest to aktywne słuchanie, które może nastąpić jedynie w ciszy modlitwy.
Ze względu na drastyczną różnicę między tymi dwoma trybami słuchania, jednym hałaśliwym i zajętym, drugim cichym i nieruchomym, mogą one sobie przeciwdziałać. Kiedy napełniamy nasze uszy i umysły ciągłym strumieniem hałasu, tracimy zdolność prawdziwego słuchania uchem serca. Podobnie, gdy słuchamy uchem serca, Słowo Boże nas odnajduje, uspokaja i prowadzi bliżej Niego – i odkrywamy, że nie chcemy, aby hałas świata przeszkadzał!
Bóg codziennie kieruje to samo wezwanie do każdego z nas. Pragnie z nami rozmawiać, ale najpierw potrzebuje, abyśmy wysłuchali Jego wciąż cichego głosu.


