booked.net

banner nowy wersja 2

Który kapelan katolicki był inspiracją do napisania „Szeregowca Ryana”?

„Spadochroniarz Padre” był legendą wśród legend.

Gdy kilku niemieckich żołnierzy podniosło karabiny, by zastrzelić kapelana armii amerykańskiej, o. Francisa Sampsona, próbował on wypowiedzieć Akt Skruchy. Ale jedyne słowa, które zdołał wypowiedzieć, brzmiały:

„Błogosław Panie, nam i tym Twoim darom…”

Te słowa nie były jego ostatnimi. Zostały przerwane, być może, przez surowe „Halt! Schiess nicht!”

Katolicki niemiecki podoficer powstrzymał egzekucję, rozpoznając księdza Sampsona jako księdza. Ten niemiecki oficer pokazał księdzu katolicki medalik, który nosił, i zdjęcia jego niemowlęcia. Ks. Sampson później wspominał ten moment, zauważając chwilowe braterstwo, jakie miał z „wrogiem”, który podzielał jego wiarę.

O. Sampson mógł wrócić do rannych, którymi się opiekował: żołnierzy, którzy zostali postrzeleni podczas walki na plażach Normandii. O. Sampson wskoczył do akcji z 101. Dywizją Powietrznodesantową i — po zdecydowanym odzyskaniu zestawu mszalnego, który wpadł do strumienia — zabrał się za opiekę nad cierpiącymi żołnierzami.

Odważny Padre pozostał z rannymi, nawet gdy reszta sił musiała się wycofać. Po ewakuacji wszystkich do szpitala dywizyjnego kontynuował swoją niestrudzoną opiekę nad nimi. Otrzymał Krzyż Wybitnej Służby za swój heroizm w tamtych dniach.

Inspiracją do nakręcenia filmu „Szeregowiec Ryan” – filmu z 1998 r. przedstawiającego poszukiwania samotnego szeregowca, którego trzej bracia zginęli na wojnie – był pewien incydent, który miał miejsce mniej więcej w tym samym czasie.

Do kapelana Sampsona zwrócił się inny spadochroniarz, Fritz Niland, który dowiedział się, że jego brat Robert został zabity w D-Day i pochowany w pobliżu. Inny brat, Edward, został zestrzelony nad Birmą kilka tygodni wcześniej, przypuszczalnie zmarł.

Współczujący kapelan woził Nilanda po pobliskich cmentarzach, aby zlokalizować grób Roberta. Ale podczas poszukiwań dokonali strasznego odkrycia. Początkowo znaleźli grób nie Roberta, ale Prestona — innego brata, o którego śmierci Fritz nie słyszał. Można sobie tylko wyobrazić rozpacz młodego spadochroniarza. Na szczęście miał ze sobą o. Sampsona.

Kapelan wiedział, że żołnierz widział już wystarczająco dużo i że jego rodzina zasługuje na powrót przynajmniej jednego z czterech synów. Zaczął więc wypełniać dokumenty, aby Fritz został odesłany do domu (czego Fritz stanowczo zaprotestował — bezskutecznie).

Film z 1998 roku czerpie inspirację z tego incydentu, ale poza tym powiązanie jest luźne. Fritz nie zaginął (musiał wyskoczyć wcześniej z samolotu i przez dziewięć dni przebywał za liniami wroga, ale udało mu się wrócić).

I jak to bywa z Bożą opatrznością, nie był jedynym bratem Niland, który wrócił do domu. Edward również przeżył, uwolniony po roku internowania w japońskim obozie jenieckim.

Służba Fritza dobiegła końca, ale Fr. Sampson nie. Później wskoczył do Holandii i został schwytany, próbując ratować uwięzione amerykańskie wojska podczas bitwy o Ardeny.

Przez kolejne cztery miesiące o. Sampson kontynuował swoją pracę ratującą życie, troszcząc się o uwięzionych żołnierzy fizycznie i duchowo. Postanowił zostać w koszarach dla szeregowców zamiast w kwaterach oficerskich. W Wielkanoc odprawił mszę u boku holenderskich, polskich i francuskich kapelanów katolickich dla tysięcy więźniów.

Kiedy obóz został wyzwolony i wojna się skończyła , on nadal nie skończył. Służył w Korei i po mianowaniu na szefa kapelanów armii spędzał święta Bożego Narodzenia odwiedzając żołnierzy w Wietnamie.

Urodzony w Cherokee w stanie Iowa, który spędził niemal całą swoją karierę kapłańską jako kapelan, zmarł 28 stycznia 1996 roku. O swoich niesamowitych przeżyciach opisał w „Look Out Below!” i „Paratrooper Padre”, w których opisał swoje przeżycia jako kapelana w butach do skakania.

Niezależnie od tego, czy wskakujesz na terytorium wroga, czy po prostu walczysz w codziennych bitwach życia, pamiętaj, aby utrzymać swoje życie modlitewne w doskonałej formie