Św. Małgorzata Bourgeoys pokonała pozornie niemożliwe przeszkody.
XVII-wieczny Quebec w Kanadzie był miejscem trudnym do życia.
Tylko z rozproszonymi plemionami indiańskimi i małą francuską kolonią liczącą 200 osób, obszar ten był praktycznie niezmienioną dziką przyrodą. Ze względu na walczące plemiona, surowe zimy i brak formalnej medycyny Quebec był postrzegany jako niegościnny i raczej nie było to miejsce do życia dla jakiejkolwiek cywilizowanej osoby, nie mówiąc już o kobiecie…
Ale Marguerite Bourgeoys była przyzwyczajona do pokonywania przeciwności losu.
Urodzona we Francji Małgorzata od najmłodszych lat wiedziała, że jest powołana do życia zakonnego. W wieku 20 lat złożyła podanie do dwóch wybranych przez siebie zakonów: karmelitów i klarysek.
Obie strony ją odrzuciły.
Małgorzata jednak niezachwianie ufała Panu i stopniowo objawiały się Jego plany wobec niej. Miejscowa kobieta miała powiązania z gubernatorem małej kanadyjskiej kolonii Ville-Marie. Zamiast odstraszyć Małgorzatę, opowieści o biedzie ludzi, warunkach nie do życia i rozpaczliwej potrzebie chrześcijańskiego świadectwa zainspirowały młodą kobietę. Było jasne: to tutaj Bóg powołał Małgorzatę.
Kiedy Małgorzata przybyła do Ville-Marie i otrzymała polecenie rozpoczęcia tam szkoły katolickiej, była zszokowana surowymi realiami swojej misji. Bez szpitala i formalnej medycyny większość dzieci umierała przed osiągnięciem wieku szkolnego. Wraz z innymi misjonarzami Małgorzata podjęła pracę przy zakładaniu szpitala i pomaganiu matkom w utrzymaniu dzieci.
Po latach ciężkiej pracy na kanadyjskiej pustyni praca Małgorzaty została nagrodzona i było wystarczająco dużo dzieci, aby założyć szkołę.
Przez następne 26 lat św. Małgorzata Bourgeoys wiernie służyła jako misjonarka i nauczycielka pomimo warunków, które większość uznałaby za nie do zniesienia. Przeżyła ataki Irokezów, pożar, który zniszczył jej małą wioskę i plagi na statkach, które przewoziła tam i z powrotem do Francji. Być może jednak jej największą próbą były wątpliwości, jakie napotkała ze strony biskupa.
Wierząc, że praca kobiety najlepiej nadaje się do życia w klasztorze, jej biskup nie czuł się komfortowo z aktywnym podejściem Małgorzaty do życia zakonnego, zwłaszcza biorąc pod uwagę niebezpieczne warunki, w jakich żyła. Przez cały czas jej posługi w Ville-Marie biskup często próbował odwieść Małgorzatę od takiego życia, namawiając ją do wstąpienia do zakonu klauzurowego Zgromadzenia Notre Dame. Małgorzata jednak zaufała naszemu Panu i szanując swojego biskupa, mocno trzymała się misji, jaką Bóg dla niej przygotował.
Jej służba i świadectwo pomogły uzdrowić wspólnotę Ville-Marie i zaczęły przyciągać innych zakonników. Wkrótce Małgorzata odkryła, że ma wspólnotę zakonnic, które przybyły, aby służyć razem z nią.
Poruszony wiarą Małgorzaty i zainspirowany jej pracą, jej biskup w końcu zmienił zdanie. Biskup napisał do Małgorzaty: „Nie wątpię, Matko Bourgeoy, że uda ci się poruszyć niebo i ziemię, tak jak poruszyłaś mnie!” Za jego zgodą jej zakon mógł ustanowić regułę i pozostać aktywnym zakonem nauczycielskim, jednym z pierwszych tego typu dla kobiet.
Podobnie jak św. Małgorzata Bourgeoys, wszyscy jesteśmy wezwani do radykalnego zaufania naszemu Panu. Zostaliśmy stworzeni z miłości, a miłość wymaga zaufania.


