…dni po pogrzebie!
Stanisław był człowiekiem skromnym. Pragnął żyć w ubóstwie jak nasz Pan iw tym celu rozdał cały swój majątek, gdy został kapłanem. Wbrew swoim pragnieniom został jednak wybrany na biskupa krakowskiego. Objął tę stolicę dopiero po wyraźnym rozkazie papieża.
Jego święty urząd wprowadził go w sferę króla polskiego – Bolesława, człowieka skorumpowanego i okrutnego. Król i biskup często popadali w konflikt, gdy Stanisław starał się nawrócić króla lub wstawiać się w imieniu swoich poddanych.
Pewnego dnia Stanisław kupił ziemię pod kościół od niejakiego Piotra. Kiedy wkrótce potem człowiek ten zmarł, jego rodzina próbowała odzyskać tę ziemię, a Bolesław stanął po ich stronie. Gdy Stanisław się o tym dowiedział, wkroczył do sądu i poprosił o trzy dni na przyprowadzenie świadka zakupu – nie kto inny jak sam Piotr. Król, śmiejąc się z tak oczywiście niemożliwej prośby, udzielił biskupowi trzech dni.
Święty biskup spędził ten czas na poście i modlitwie. Trzeciego dnia ubrał się w pełne regalia biskupie, poszedł na cmentarz i błagał Boga, aby wskrzesił Piotra z grobu. Natychmiast Piotr powstał z ziemi.
Biskup i zmartwychwstały udali się do sądu, gdzie Piotr złożył zeznania i zganił swoją chciwą rodzinę. Król szybko oświadczył, że Stanisław rzeczywiście jest właścicielem tej ziemi. Biskup i zmartwychwstały wrócili na cmentarz, gdzie Stanisław zapytał Piotra, czy chciałby dalej żyć. Piotr jednak odmówił, woląc wrócić do wiecznego spoczynku.
Pomimo tego przejawu świętości i komunii biskupa z Bogiem – a może właśnie dlatego – Bolesław w dalszym ciągu się z nim ścierał. Wreszcie w 1079 r. król własnoręcznie zamordował Stanisława, gdy święty stał przy ołtarzu.


