booked.net

banner nowy wersja 2

W cieniu Rzymu: Pierwszy portret Matki Bożej

Pod gwarliwym sercem współczesnego Rzymu trwa cisza, która przetrwała niemal dwa tysiące lat. W krętych, kamiennych korytarzach katakumb Pryscylli znajduje się obraz tak niepozorny, że łatwo go przeoczyć. Dla katolików, historyków i miłośników sztuki to jednak najstarsze znane przedstawienie Matki Bożej—kobiety, która stanie się najbardziej malowaną i rzeźbioną postacią kobiecą w całym świecie zachodnim.

Zapomnij o aureoli, niebieskim płaszczu czy aniołach. Na tym obrazie, datowanym na ok. 230–240 r. n.e., widzimy młodą kobietę siedzącą i trzymającą przy piersi dziecko. Obok stoi starsza postać—uważana za proroka Balaama, który przepowiedział gwiazdę z Jakuba—wskazując na gwiazdę. Pociągnięcia pędzla są pełne czci, ale i prostoty. To nie Maryja Królowa czy Niepokalana. To Maryja jako matka—zwyczajna, prawdziwa, bliska i czuła.

Odpowiedź tkwi w mroku—dosłownym i duchowym—Cesarstwa Rzymskiego III wieku. Chrześcijaństwo było nielegalne, prześladowane. Wierni gromadzili się potajemnie w katakumbach, odprawiając Mszę przy blasku oliwnych lampek, otoczeni grobami. Nie było kościołów. To ściany stały się pierwszymi kazaniami, niosącymi historie nadziei, wiary i odwagi. „Obraz Maryi karmiącej Jezusa, namalowany wysoko na ścianach katakumb, miał pokrzepiać ducha prześladowanych chrześcijan i dawać im nadzieję”.

Wyobraź sobie młodą chrześcijankę, która z bijącym sercem wchodzi do katakumb, trzymając swoje niemowlę. Widzi obraz—matkę karmiącą syna, nad którą czuwa prorok i gwiazda. W tej chwili wie, że nie jest sama; Matka Chrystusa także uciekała przed niebezpieczeństwem i karmiła syna w ukryciu. Ściany szepczą: „Ona jest z tobą. Nie jesteś zapomniana.”

Fresk z katakumb Pryscylli to coś więcej niż sztuka. To ciche kazanie. Już w najwcześniejszych wiekach Kościół uznawał Maryję nie tylko za matkę Jezusa, ale i matkę wszystkich wierzących. Ojcowie Kościoła, od Augustyna po Ambrożego, nazywali ją „Matką Kościoła”, podkreślając jej rolę opiekunki i orędowniczki. Choć nabożeństwo maryjne rozkwitnie w kolejnych stuleciach, tu, na tym pierwszym obrazie, jej tytuł jest prosty: „Matka”—Chrystusa, a przez to każdego chrześcijanina.

Życie chrześcijan w Rzymie na początku III wieku było pełne niebezpieczeństw. Prześladowania były częste i brutalne; władze postrzegały tę wiarę jako zagrożenie dla jedności imperium. Chrześcijanie musieli zejść do podziemi—zarówno dosłownie, jak i duchowo. W tym tyglu cierpienia potrzeba pocieszenia, nadziei i matczynej opieki była szczególnie silna. Wizerunek Maryi, cicho karmiącej syna, stał się ikoną pocieszenia.

Fresk z Pryscylli to ziarno, z którego wyrośnie wieki sztuki maryjnej. Późniejsze przedstawienia ukażą Maryję koronowaną, w niebieskim płaszczu, otoczoną aniołami, czczoną jako Królowa Nieba. Ale wszystko zaczyna się tutaj, w ciszy, od matki i dziecka. Najstarsze obrazy, jak ten z katakumb, były nie tylko ozdobą, lecz aktem oporu i nadziei, malowanym w cieniu prześladowań.

Ten najstarszy obraz przypomina nam coś istotnego o roli Maryi: jest blisko cierpiących, prześladowanych, zapomnianych. Jest obecna nie tylko w chwale, ale i w ciemności. „Maryja zawsze jest blisko prześladowanych, bo sama znała strach i wygnanie”, mówi ojciec Lucio, przewodnik po katakumbach. „Nawet gdy chrześcijanie nie mieli kościołów, mieli jej wizerunek dla pocieszenia.”

  • „Kościół zawsze czcił Maryję jako Matkę Boga, ale także jako naszą matkę w wierze. Najwcześniejsi chrześcijanie wiedzieli to instynktownie, dlatego malowali ją tam, gdzie modlili się w ukryciu.” — s. Maria Teresa, historyk sztuki

  • „Te obrazy to coś więcej niż relikwie; to widzialne modlitwy przeszłości.” — dr Paolo Fabbri, archeolog

Wraz z rozkwitem kultu maryjnego pojawią się nowe tytuły i obrazy: Matka Boża z Guadalupe, Madonna z Dzieciątkiem, Królowa Pokoju. Każdy wizerunek—nawet najwspanialszy—ma korzeń w skromnym fresku z katakumb Pryscylli. Miłość Kościoła do Maryi, stara i zawsze nowa, zawsze opiera się na obecności: jest z nami w radości i utrapieniu.

Dziś katolicy czczą Maryję pod niezliczonymi tytułami—Matka, Królowa, Gwiazda Morza, Orędowniczka. A jednak jej pierwszy portret, malowany w tajemnicy i z nadzieją, wciąż przemawia przez wieki. Przypomina: w najciemniejszych miejscach Maryja jest obecna, wskazując nam—jak Balaam na fresku—na światło Chrystusa.